Szokujące wydarzenie w SP 2 w Toruniu – 7 dzieci trafiło do szpitala po pokazie. Nasze śledztwo dziennikarskie ujawnia prawdę!
Interwencja karetek i policji przy SP 2 w Toruniu
8 października przy SP nr 2 w Toruniu przy ul. Targowej zaczęły podjeżdżać karetki pogotowia. Chwilę potem pojawiła się policja, w tym technicy kryminalni. Pierwsze informacje były szokujące.
Artykuł z 8.10.2025 znajdziesz tutaj.
Na miejscu kilka zespołów ratownictwa medycznego stwierdziło, że 6 dzieci w wieku 8 i 9 lat wymaga przewiezienia do szpitala. Wtedy asp. Dominika Bocian, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Toruniu, powiedziała naszej redakcji:
„Z informacji przekazanej funkcjonariuszom wynika, że firma zewnętrzna zorganizowała pokaz dla dzieci, podczas którego spożywały galaretki. 6 dzieci po pokazie źle się poczuło. Dzieci zdradzały objawy zatrucia pokarmowego. Maluchy przewieziono do szpitala. Policjanci na miejscu zabezpieczają próbki pokarmu, który podano dzieciom. O sprawie poinformowano sanepid oraz prokuraturę.”

(dalsza część artykułu poniżej)
LEPSZY TORUŃ LEPSZA POLSKA POLECA
Dzieci wypisane do domu po badaniach
Jak przekazał naszej redakcji dr n. med. Janusz Mielcarek – rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego:
„6 dzieci przewiezione przez ZRM i 1 przez rodziców po zbadaniu przez lekarza już bez dolegliwości wypisano do domu.”
Szkoła SP 2 w Toruniu milczy. Rozpoczynamy śledztwo dziennikarskie
Po tym zdarzeniu skontaktowaliśmy się z placówką. Dyrektor szkoły, mgr Beata Cieszkowska, odmówiła wypowiedzi na temat zdarzenia, odsyłając nas do rzecznika prezydenta. Blokada informacyjna i zdawkowe informacje z urzędu miasta spowodowały, że rozpoczęliśmy własne śledztwo dziennikarskie.
Kim była firma odpowiedzialna za pokaz w SP 2?
Ustaliliśmy, że feralnego dnia w ramach pokazu dyrektor Cieszkowska wpuściła na teren szkoły firmę powstałą niecały miesiąc wcześniej. Bez referencji i dopiero rozpoczynającą działalność. W pokazie wzięło udział około 160 uczniów z 8 klas.
Podmiotem tym jest „Martyna Nowak Zajęcia Dodatkowe”, zarejestrowany w Toruniu 2 września 2025. Jest to franczyza ogólnopolskiej firmy „Mały Inżynier”. Właścicielka toruńskiej firmy podczas rozmowy telefonicznej odmówiła jakiegokolwiek komentarza na temat zajścia w SP 2. Nie chciała odpowiedzieć, co się stało i dlaczego dzieci wymagały pomocy medycznej.
Oświadczenie franczyzodawcy Mały Inżynier
Skontaktowaliśmy się również z franczyzodawcą. Ewa Bednarek, właścicielka Małego Inżyniera, przesłała oświadczenie. W skrócie zapewnia, że bezpieczeństwo dzieci jest najważniejsze, wszystkie preparaty używane podczas pokazu posiadały odpowiednie atesty i były w terminie ważności. Całe oświadczenie publikujemy poniżej.
Jednak nie wszystko było w porządku. Dzieci źle się poczuły i zostały przewiezione do szpitala.
Oceny i zatrudnienie w firmie Mały Inżynier
Firma Mały Inżynier posiada bardzo niską ocenę jako pracodawca – tylko 1,8 na 5 gwiazdek wg serwisu Go Work. Osoby biorące udział w pokazach to zazwyczaj studenci zatrudnieni dorywczo.
Pokazy w innych szkołach w Toruniu i okolicach
Okazało się, że firma przeprowadziła podobne pokazy w kilku szkołach w Toruniu i okolicach. Skontaktowaliśmy się z dyrekcją 4 takich placówek. Wyłania się obraz sposobu działania firmy. W szkołach prowadzone są pokazy zachęcające uczniów do udziału w kolejnych, odpłatnych zajęciach w trakcie roku szkolnego. Koszt jednej lekcji to 65 zł za 1,5 godziny od dziecka.
Szkoły nie wiedziały o zapisach na zajęcia Małego Inżyniera

Co szokujące, na stronie malyinzynier.pl zamieszczono informacje o zajęciach i zapisach pozalekcyjnych na terenie 3 toruńskich i 2 okolicznych szkół podstawowych. Dyrekcje tych szkół nic nie wiedziały o zapisach. Strona najprawdopodobniej jest już zarządzana bezpośrednio przez Małego Inżyniera. Po naszej rozmowie z dyrekcjami szkół i interwencji jednej z nich informacje o zapisach zniknęły.

Dochodzenie policji i prokuratury
Skontaktowaliśmy się również z Prokurator Rejonową Toruń-Wschód, Joanną Becińską, która przekazała:
„Akta sprawy nie trafiły jeszcze do prokuratury. Dochodzenie prowadzą policjanci z Komisariatu Policji Toruń – Rubinkowo.”
Asp. Dominika Bocian Oficer Prasowa Komendy Miejskiej Policji w Toruniu dodała:
„Funkcjonariusze prowadzą dochodzenie w związku z art. 160 k.k., czyli możliwości narażenia człowieka na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Trwa analiza zebranych dowodów i przesłuchiwanie świadków.”
Kara za takie przestępstwo wynosi do 3 lat pozbawienia wolności. Jeśli zarzut obejmie dyrekcję lub nauczycieli, kara może wynieść od 3 miesięcy do 5 lat.
Pokaz z użyciem sztucznego lodu w innej szkole
Postanowiliśmy sprawdzić, jak wyglądały pokazy w innych szkołach. W jednej z podtoruńskich szkół podczas pokazu z użyciem sztucznego lodu doszło do podobnego eksperymentu kulinarnego. Dzieci zostały poczęstowane galaretkami, takimi samymi jak w SP 2. Rodzice nie zostali uprzedzeni o obecności alginianu sodu i chlorku wapnia w produktach .Nie mieli pojęcia, że dzieci będą spożywać produkty przygotowane podczas pokazu. W tej szkole na szczęście nic dzieciom się nie stało.
Brak nadzoru i pytania o bezpieczeństwo uczniów
Rodzi się pytanie: jak to możliwe, że na teren szkół wpuszczane są dopiero co powstałe podmioty gospodarcze i przeprowadzają eksperymenty kulinarne? Dopiero teraz sprawdzane jest, czy osoby prowadzące pokaz miały badania epidemiologiczne niezbędne przy kontakcie z żywnością.
Wnioski z naszego śledztwa
Biorąc pod uwagę sytuację, należy się cieszyć, że dzieciom nic więcej się nie stało. Jedno jest pewne – rodzice mają prawo wiedzieć, co dzieje się z ich dziećmi w szkole. Dyrekcje placówek mają obowiązek kontrolować takie wydarzenia. W przypadku SP 2 kontrola zawiodła.
Dzieci źle się poczuły, konieczna była interwencja ZRM i transport do szpitala. Czy naprawdę nic się nie stało? Oceńcie sami.
Oświadczenie właścicielki firmy Mały Inżynier:
Zobacz inne artykuły w tej kategorii:





