Lepszy Toruń lepsza Polska

serwis informacyjno – reportażowy

interwencja Bażyńskich Toruń
Na sygnale Wyróżnione

Półprzytomny mężczyzna na trawniku. W pobliżu szpital i komisariat. Ponad 30 min oczekiwania na pomoc

18 października 2026 roku, około godziny 14.30, na trawniku przy ul. Bażyńskich w Toruniu leżał częściowo roznegliżowany mężczyzna. Nasz czytelnik wezwał pomoc, ale na przyjazd policji czekał około 37 minut. W pobliżu znajduje się Szpital Miejski, a niespełna kilometr dalej komenda i komisariat policji.

interwencja Bażyńskich Toruń
Fot. źrodło: nadesłane

Mężczyzna leżał na trawniku przy ul. Bażyńskich

Do zdarzenia doszło na wysokości bloku mieszkalnego przy ul. Bażyńskich 25/27 w Toruniu. W pobliżu znajduje się również sklep jednej z popularnych sieci spożywczych. Jak relacjonuje nasz czytelnik, w okolicy przechodziło kilka osób, jednak to on jako jedyny zainteresował się leżącym człowiekiem.

Pan Artur nie jest lekarzem ani ratownikiem. Mimo to postanowił zareagować. Sprawdził stan mężczyzny i zauważył, że ten oddycha, ale nie nawiązuje kontaktu. O godzinie 14.30 zadzwonił pod numer alarmowy, podał lokalizację i opisał sytuację.

Nasz czytelnik określił nam stan poszkodowanego jako „półprzytomny i bez kontaktu”.

Zgłoszenie zostało przyjęte, a operator poinformował pana Artura, że służby są w drodze. Świadek zdecydował się pozostać na miejscu i obserwować leżącego do czasu przyjazdu pomocy.

Dysponujemy również zdjęciem historii połączeń telefonicznych naszego czytelnika, na którym widoczne są godziny połączeń z numerami alarmowymi. Dokumentacja ta pozwala zweryfikować czas wykonania poszczególnych telefonów.

interwencja Bażyńskich Toruń

Kolejne minuty bez pomocy

Mijał czas, ale na miejscu nadal nie było służb. Jak wynika z relacji pana Artura, po 23 minutach od pierwszego telefonu ponownie zadzwonił pod numer alarmowy. Usłyszał wówczas, że nie ma wolnych załóg i trzeba czekać.

W międzyczasie mężczyzna nadal leżał na trawniku. Nasz czytelnik zauważył przejeżdżający radiowóz. Próbował zwrócić uwagę policjantów, wyraźnie gestykulując i dając znaki, aby się zatrzymali. Według jego relacji radiowóz przejechał dalej.

Po kolejnych minutach pan Artur skontaktował się z naszą redakcją. Niezwłocznie zadzwoniliśmy pod numer alarmowy, aby dowiedzieć się, na jakim etapie jest interwencja. Uzyskaliśmy informację, że służby znajdują się bardzo blisko miejsca zdarzenia.

Policjanci dotarli na miejsce. Karetka nie przyjechała

Ostatecznie na miejscu pojawili się policjanci. Według ustaleń redakcji byli to funkcjonariusze z komisariatu na toruńskim Rubinkowie. Od pierwszego telefonu alarmowego minęło około 37 minut.

W tym czasie stan mężczyzny miał się poprawić. Policjanci ocenili sytuację, a następnie zdecydowali o przekazaniu go pod opiekę znajomego, który pojawił się na miejscu i zadeklarował, że odprowadzi go do domu.

Pan Artur podejrzewał, że leżący mógł być pod wpływem alkoholu lub innych substancji. Nie mamy jednak potwierdzenia, czy rzeczywiście tak było.

Karetka pogotowia nie dotarła na miejsce. Potrzeba udzielenia pomocy medycznej została odwołana po przyjeździe policjantów.

Szpital kilkaset metrów dalej, komisariat w pobliżu

Mężczyzna ostatecznie trafił pod opiekę znajomego. Jednak przebieg całej interwencji rodzi pytania o czas oczekiwania na pomoc i reakcję osób, które mijały go na trawniku.

W odległości około 250 metrów od miejsca zdarzenia znajduje się Szpital Miejski w Toruniu. Niespełna kilometr dzieli je również od Komendy Miejskiej Policji oraz Komisariatu Policji Toruń-Śródmieście.

Szczególne wątpliwości budzi czas, jaki upłynął od pierwszego zgłoszenia do przyjazdu patrolu. Około 37 minut to długi okres oczekiwania w sytuacji, w której zgłaszający opisywał mężczyznę jako półprzytomnego i niemającego kontaktu z otoczeniem.

Nie znamy przyczyn tak długiego oczekiwania. Rodzi to jednak pytania o stan bezpieczeństwa mieszkańców Torunia.

Nie bądźmy obojętni

Osoba leżąca na chodniku lub trawniku może potrzebować pilnej pomocy, nawet jeśli wygląda na nietrzeźwą. Nie należy zakładać, że wystarczy pozwolić jej odpocząć albo że ktoś inny już wezwał służby.

Jeśli zauważymy osobę, która nie reaguje na otoczenie lub której stan budzi niepokój, zadzwońmy pod numer alarmowy 112 i postępujmy zgodnie z instrukcjami operatora. Jeśli to możliwe i bezpieczne, pozostańmy na miejscu do czasu przyjazdu służb i obserwujmy stan poszkodowanego.

Tym razem mężczyzna trafił pod opiekę znajomego. Nie wiemy jednak, jak zakończyłaby się ta historia, gdyby jego stan wymagał natychmiastowej pomocy medycznej. Dlatego nie bądźmy obojętni, gdy ktoś potrzebuje pomocy.

Mężczyzna może podlegać policyjnemu dozorowi

Podczas pracy nad materiałem redakcja uzyskała również informację, że mężczyzna może podlegać policyjnemu dozorowi, który wiąże się z obowiązkiem regularnego stawiennictwa na komisariacie. Według uzyskanych przez nas informacji dzień przed zdarzeniem miał przypadać termin takiego stawiennictwa, jednak mężczyzna miał się na nim nie pojawić.

Fot. źródło: nadesłane

Udostępnij za pomocą:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *