Agnieszka W. została nieprawomocnie skazana na 8 miesięcy więzienia za przemoc wobec swojej małoletniej córki. Wyrok zapadł 20 października 2026 roku w Sądzie Rejonowym w Toruniu. Sprawa, którą wielokrotnie opisywaliśmy, ma jednak szerszy kontekst. Prokuratura oskarżała kobietę o znęcanie się nad dzieckiem przez blisko dwa lata. W wyroku sąd przypisał jej konkretne czyny dotyczące zdarzeń z października 2025 roku.

8 miesięcy więzienia dla Agnieszki W.
Sąd Rejonowy w Toruniu wydał wyrok w sprawie Agnieszki W. Kobieta została skazana na łączną karę 8 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd uznał ją za winną spowodowania u małoletniej córki rozstroju zdrowia trwającego nie dłużej niż 7 dni oraz naruszenia jej nietykalności cielesnej.
Do zdarzenia objętego wyrokiem miało dojść w nocy z 18 na 19 października 2025 roku w Toruniu. Jak wynika z ustaleń sądu, dziewczynka pozostawała wówczas pod wyłączną opieką matki. Kobieta miała spożywać alkohol i zażywać środek odurzający.
Sąd ustalił, że Agnieszka W. kilkukrotnie uderzyła córkę ręką po obu pośladkach, głowie i obu stronach twarzy. Miała również szarpnąć dziecko za lewą rękę.
W wyniku tych działań dziewczynka doznała licznych obrażeń. Stwierdzono między innymi zasinienia i zadrapania na twarzy, wybroczyny, nadżerki oraz rozległe zasinienia na obu pośladkach. Obrażenia obejmowały także prawe ucho.
Sąd uznał Agnieszkę W. również za winną nieodpłatnego udzielenia środka odurzającego w postaci marihuany.
„W dniu 20 października 2026 r. w Sądzie Rejonowym w Toruniu zapadł wyrok skazujący Agnieszkę W. na karę łączną 8 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd uznał ją za winną tego, że w okresie od 18 do 19 października 2025 r. w Toruniu gdy małoletnia pozostawała pod jej wyłączną opieką spożywała alkohol i zażywała środek odurzający, dokonała uszkodzenia ciała małoletniej córki w ten sposób, że kilkukrotnie uderzyła dziecko ręką po prawym i lewym pośladku, po głowie, po obu stronach twarzy, szarpnęła za lewą rękę, w wyniku czego pokrzywdzona doznała obrażeń ciała w postaci m. in licznych zasinień, zadrapań na twarzy, licznych zasinień na twarzy z wybroczynami, nadżerkami, głównie na lewym policzku i skroni, i pod prawym okiem, rozległych zasinień barwy sino-fioletowo-czerwonej na obu pośladkach, a także mocnego zaczerwienienia ucha prawego z zasinieniem wewnątrz, skutkujących rozstrojem zdrowia na okres nie przekraczający 7 dni, przy czym zasinienie w obrębie małżowiny usznej prawej spowodowało naruszenie nietykalności cielesnej tj. o przestępstwo z art. 157 § 2 kk w zw. z art. 217 § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk. Sąd uznał Agnieszkę W. także za winną nieodpłatnego udzielenia środka odurzającego w postaci marihuany tj. o czyn z art. 58 ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.” – przekazała prokurator Izabela Oliver, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu.

Fot. źródło: nadesłane
(dalsza część artykułu poniżej)
LEPSZY TORUŃ LEPSZA POLSKA POLECA
Zakaz kontaktowania się z córką przez 8 lat
Oprócz kary więzienia sąd orzekł wobec kobiety dodatkowe środki. Agnieszka W. ma zapłacić 1000 zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Sąd zasądził również 5000 zł częściowego zadośćuczynienia za doznaną krzywdę na rzecz córki. Orzekł ponadto zakaz zbliżania się do dziecka na odległość mniejszą niż 100 metrów oraz zakaz kontaktowania się z nim przez 8 lat. Wyjątek stanowią kontakty ustanowione przez sąd w innych postępowaniach.
Wyrok nie jest prawomocny. Prokurator zażądał jego uzasadnienia. Może to oznaczać przygotowanie do zaskarżenia rozstrzygnięcia, jednak samo wystąpienie o uzasadnienie nie przesądza jeszcze o wniesieniu apelacji.

Prokuratura zarzucała znęcanie się nad dzieckiem przez blisko dwa lata
Istotna różnica dotyczy zakresu zarzutów przedstawionych przez prokuraturę i czynów opisanych w nieprawomocnym wyroku.
W marcu 2026 roku Prokuratura Rejonowa Toruń-Wschód skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Agnieszce W. Śledczy zarzucali kobiecie, że od 22 grudnia 2023 roku do 19 października 2025 roku w Toruniu znęcała się fizycznie i psychicznie nad małoletnią córką, nieporadną ze względu na wiek oraz stan psychiczny i fizyczny.
W nieprawomocnym wyroku sąd przypisał kobiecie natomiast czyny związane ze zdarzeniami z 18 i 19 października 2025 roku. To ważne rozróżnienie: zarzut obejmujący dłuższy okres nie jest tym samym co zakres czynów przypisanych oskarżonej w wyroku.
Od zatrzymania do uchylenia aresztu
Sprawa nabrała rozgłosu jesienią 2025 roku. 21 października 2025 roku prokurator wszczął śledztwo przeciwko Agnieszce W. Kobieta usłyszała zarzuty dotyczące przemocy wobec małoletniej córki.
Podczas pierwszego przesłuchania miała przyznać się do zarzucanego czynu. Później zmieniła stanowisko i nie przyznawała się do zarzutów.
Sąd zastosował wobec niej tymczasowy areszt. Kobieta została również skierowana na badania psychiatryczne. W izolacji przebywała od 19 października 2025 roku do 28 kwietnia 2026 roku, kiedy Sąd Okręgowy w Toruniu uchylił areszt.
Od tego czasu Agnieszka W. przebywa na wolności. Dziewczynka trafiła do rodziny zastępczej.
Co wydarzyło się podczas październikowej nocy?
Według ustaleń śledczych do przemocy miało dojść podczas urodzinowej imprezy zorganizowanej 18 października 2025 roku w mieszkaniu kobiety na toruńskim osiedlu Słoneczne Tarasy. W spotkaniu uczestniczyli znajomi Agnieszki W. W trakcie imprezy spożywano alkohol i zażywano marihuanę.
Dwuletnia wówczas Wiktoria przebywała w sąsiednim pokoju. Z ustaleń przedstawianych przez śledczych wynikało, że dziewczynka płakała i nie chciała zasnąć. Matka miała kilkukrotnie wychodzić do niej, aby ją uciszyć.
Według komunikatu policji kobieta biła dziecko po pośladkach, twarzy i głowie, a także uciskała jego rączki i zasłaniała twarz.
Następnego dnia opiekunka dziewczynki zauważyła niepokojące obrażenia. Zobowiązała matkę do przewiezienia dziecka do szpitala. Lekarze stwierdzili obrażenia wskazujące na pobicie, a sprawa została zgłoszona policji.
Z opinii sądowo-lekarskiej, którą opisywaliśmy w naszych wcześniejszych publikacjach, wynikało, że liczba, lokalizacja i rozległość zmian nie odpowiadały obrażeniom powstałym wskutek upadku z łóżka. Biegli wskazywali na najbardziej prawdopodobny udział osoby trzeciej.

Nasza redakcja docierała do kolejnych świadków
Sprawę wielokrotnie opisywaliśmy na łamach naszej redakcji, a także wspólnie z programem TV Reporterzy TVP. W naszym dziennikarskim śledztwie pojawiły się relacje osób, które opowiadały o wcześniejszej sytuacji dziecka i okolicznościach, które ich zdaniem powinny zostać dokładniej zbadane.
Rozmawialiśmy między innymi z osobami znającymi środowisko, w którym przebywała Agnieszka W. i jej córka. Część rozmówców opisywała niepokojące sytuacje związane z opieką nad dziewczynką. Przekazali nam również informacje o zdarzeniach, które miały mieć miejsce jeszcze przed październikiem 2025 roku.
Jeden ze świadków twierdził, że widział małą Wiktorię pozostawioną w ciemnej toalecie w miejscu pracy matki. Według jego relacji dziecko miało tam przebywać za karę.
Dotarliśmy także do osoby, która twierdziła, że już 16 lutego 2025 roku zgłosiła swoje obawy dotyczące sytuacji dziecka pracownikowi Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Toruniu. Według przekazanych nam informacji zgłoszenie zawierało dane matki i dziecka. Rozmówca utrzymywał, że później nikt się z nim w tej sprawie nie skontaktował.
Inni nasi rozmówcy wskazywali na wcześniejsze wizyty pracowników pomocy społecznej. Udało nam się ustalić, że doszło do kontrolnej wizyty pracowników MOPR-u.
Co szczególnie istotne, według wiedzy naszej redakcji, mimo wydania nieprawomocnego już wyroku, nasi rozmówcy, którzy przekazywali informacje dotyczące sytuacji małoletniej Wiktorii, do dziś nie zostali przesłuchani w tej sprawie. Ich relacje obejmowały okoliczności, które – w ocenie naszej redakcji – mogły mieć znaczenie dla pełnego wyjaśnienia sytuacji dziecka. Rodzi to pytania o zakres przeprowadzonych czynności dowodowych i o to, czy wszystkie istotne informacje zostały uwzględnione w postępowaniu.
Wątpliwości dotyczące przebiegu imprezy
W naszym śledztwie pojawił się również wątek szklanej ściany oddzielającej pomieszczenie, w którym przebywało dziecko, od części mieszkania, w której odbywała się impreza.
Według relacji naszych rozmówców ściana z luksferów miała pozwalać na dostrzeżenie ruchu w sąsiednim pomieszczeniu, choć obraz był zamazany. Pojawiły się zatem pytania o to, co mogli widzieć uczestnicy spotkania i czy ich wiedza o sytuacji dziecka została dostatecznie zweryfikowana.
Nie przesądzamy na tej podstawie o odpowiedzialności innych osób. Zwracamy jednak uwagę na kwestie, które, naszym zdaniem, wymagały wyjaśnienia. Tym bardziej że część świadków nigdy nie została przesłuchana.
Wyrok pozostaje nieprawomocny. Według ustaleń naszej redakcji należy się spodziewać apelacji, najprawdopodobniej obu stron procesu.





