Lepszy Toruń lepsza Polska

serwis informacyjno – reportażowy

salowe szpital Bielany Toruń
Polityka i biznes

To może być prawdziwa afera w szpitalu na Bielanach. Nawet 100 procent salowych może stracić pracę. Tylko u nas!

To informacja, która może wywołać ogromne emocje. Do naszej redakcji zgłosiły się osoby wykonujące pracę salowych w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Ludwika Rydygiera w Toruniu. Jak przekazały, obawiają się utraty zatrudnienia. Dlatego podczas nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego zapytaliśmy o tę sprawę dyrektorkę szpitala Sylwię Sobczak. Jej odpowiedź zaskoczyła nawet nas.

Salowe zgłosiły się do naszej redakcji

W ostatnich dniach otrzymaliśmy informacje od osób pracujących na stanowiskach salowych w szpitalu na Bielanach. Pracownice przekazały, że obawiają się zmian związanych z organizacją pracy oraz możliwością utraty zatrudnienia.

Według informacji, które do nas dotarły, nawet około 50 osób może stracić pracę. Tymczasem mowa o osobach wykonujących jedną z najcięższych i jednocześnie często niedocenianych prac w szpitalu. Każdy, kto choć raz przebywał na oddziale, doskonale wie, jak ważną rolę odgrywają salowe w codziennym funkcjonowaniu placówki. To właśnie one każdego dnia dbają o czystość, porządek oraz bezpieczeństwo pacjentów.

Zapytaliśmy dyrektorkę podczas sesji sejmiku

Ponieważ sprawa budzi duże emocje, postanowiliśmy zweryfikować informacje, które otrzymaliśmy od pracowników. Dlatego podczas nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego zadaliśmy pytanie dyrektorce szpitala Sylwii Sobczak.

Chcieliśmy ustalić, czy rzeczywiście istnieje ryzyko, że osoby wykonujące obecnie pracę salowych stracą zatrudnienie. Po pierwszej odpowiedzi wydawało nam się jednak, że źle usłyszeliśmy. W związku z tym zadaliśmy dodatkowe pytanie, aby upewnić się, że właściwie zrozumieliśmy stanowisko dyrekcji.

Nawet 100 procent salowych może stracić pracę

Z odpowiedzi dyrektorki wynika, że szpital planuje przejmować część pracowników z powrotem na własne etaty. Jednocześnie nie oznacza to, że wszyscy obecni pracownicy zachowają zatrudnienie.

Co więcej, Sylwia Sobczak przyznała, że nie ma gwarancji pracy dla wszystkich osób wykonujących dziś obowiązki salowych. Oznacza to, że teoretycznie pracę może stracić nawet 100 procent obecnych salowych.

To właśnie ta odpowiedź najbardziej nas zaskoczyła.

Można było zabezpieczyć pracowników

Jednocześnie warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt całej sprawy. W postępowaniu wyłaniającym podmiot, który będzie wykonywał usługi na rzecz szpitala, można było zawrzeć zapis zobowiązujący wykonawcę do przejęcia określonej części obecnych pracowników firmy Impel.

Przykładowo taki obowiązek mógł dotyczyć 75 procent osób wykonujących dziś pracę salowych. Dzięki temu wiele z nich zyskałoby większe poczucie bezpieczeństwa oraz pewność dalszego zatrudnienia. Ostatecznie jednak takiego rozwiązania nie zastosowano.

Dyrektorka potwierdziła możliwość utraty pracy

Najważniejszy wniosek z odpowiedzi udzielonej podczas sesji pozostaje jednoznaczny.

Jak przyznała Sylwia Sobczak, wszystkie osoby wykonujące obecnie pracę salowych w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Ludwika Rydygiera w Toruniu mogą stracić zatrudnienie.

Na tym etapie pozostawiamy tę informację bez dalszego komentarza. O całej sytuacji w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Ludwika Rydygiera w Toruniu przeczytasz TUTAJ.

Udostępnij za pomocą:

WSPÓŁPRACA BARTEROWA