Lepszy Toruń lepsza Polska

serwis informacyjno – reportażowy

Źródło obrazu: nadesłane

Tylko u nas. Młoda kobieta rzuca się na wózek i zasłania półroczne dziecko przed tramwajem. Dotarliśmy do wszystkich świadków

Dramat na przystanku przy ul. Lubickiej

21 października 2025 roku na przystanku przy ul. Lubickiej w Toruniu doszło do przerażającego zdarzenia. Drugi człon ponad 30-letniego tramwaju wypadł z szyn i, sunąc bokiem po chodniku, wpadł na przystanek na wysokości ul. Gołębiej.

Rozległ się zgrzyt metalu o beton, krzyk „uważaj!” i potężne uderzenie. Wiktoria, 23-letnia torunianka, zareagowała instynktownie. Odepchnęła wózek i własnym ciałem zasłoniła półroczne dziecko. Tramwaj uderzył ją w plecy, przewrócił 84-letnią kobietę i zniszczył wózek.

„To był odruch”

Wiktoria nie potrafi wyjaśnić, jak to zrobiła. „To był odruch. Niczego nie żałuję” – mówi. Sama jest mamą dwuletniej córeczki. Dziecko w wózku to córka koleżanki – Oliwii.

Oliwia widziała, jak tramwaj zbliża się bokiem w ich kierunku. Nie zdążyła zareagować. „To trwało chwilę. Przystanek jest tak wąski, że nie ma gdzie odskoczyć” – tłumaczy.

Na miejscu panował chaos. Po chwili pojawiły się służby ratunkowe. Starsza kobieta trafiła do karetki. Wiktoria i Oliwia chciały tylko wrócić do domu, do bezpieczeństwa. Dopiero po chwili Wiktoria zaczęła odczuwać silny ból pleców.

Pomoc w szpitalu i zaskakująca reakcja systemu

Partner Oliwii zawiózł ją i dziecko do szpitala. Tam obie spędziły noc. Wiktoria pojechała na izbę przyjęć w szpitalu na Bielanach. Pojawił się problem – dziewczyna nie była ubezpieczona. Co prawda nie odmówiono jej pomocy medycznej, ale rejestratorka oświadczyła, że przy wypisie otrzyma rachunek za udzieloną pomoc szpitalną.

Policjant zapewniał ją wcześniej, że jako poszkodowana w wypadku komunikacyjnym otrzyma pomoc. Rejestratorka jednak ostrzegła, że zostanie obciążona kosztami. Przerażona dziewczyna zrezygnowała z badania i wróciła do domu.

Z czasem obie kobiety zaczęły odczuwać lęk i niepokój. Trauma narastała. Nasza redakcja dowiedziała się o ich sytuacji i natychmiast podjęła interwencję.

Pomoc od miasta

Skontaktowaliśmy się z wiceprezydent Torunia Dagmarą Zielińską, odpowiedzialną m.in. za politykę społeczną i zdrowie. Po krótkiej rozmowie zapewniła: „Prześlijcie mi numery dziewczyn. Oczywiście pomożemy.”

Tak też się stało. Dziewczyny otrzymały wsparcie psychologiczne. W imieniu poszkodowanych dziękujemy Pani Prezydent za szybkie i konkretne działanie. Pozostał problem bolących coraz mocniej pleców Wiktorii. Namówiliśmy ją, aby udała się do lekarza, przedtem rejestrując się w urzędzie i zdobywając ubezpieczenie.

U dziewczyny wykonano badania. Okazało się, że konieczne będzie leczenie u neurologa. Lekarz podejrzewa uszkodzone nerwy. Obecnie poszkodowana otrzymuje silniejsze leki przeciwbólowe i będzie dalej diagnozowana.

Kto zapłaci za zniszczony wózek?

Zniszczony wózek dziecięcy przygniótł tramwaj. Matka dziecka nie powinna ponosić kosztów zakupu nowego. Skontaktowaliśmy się więc z prezesem MZK Toruń, Zbigniewem Wyszogrodzkim. Ku naszemu zdumieniu początkowo nic nie wiedział o poszkodowanych.

Po naszej interwencji Oliwia skontaktowała się z prezesem. Podczas konferencji MZK oficjalnie potwierdziło pomoc, po sprawdzeniu podanych przez dziewczyny faktów.

Wciąż jednak pozostaje pytanie: dlaczego policja nie wszczęła postępowania w sprawie wypadku? Mundurowi ograniczyli się do zrobienia zdjęć, spisania danych i przyjęcia wersji MZK, że „pękła ośka, więc nic się nie stało.”

Świadkowie: „To cud, że nikt nie zginął”

Tutaj moglibyśmy zakończyć nasz artykuł. Tyle że do naszej redakcji zgłosili się kolejni świadkowie. Pan Maciej i jego kolega wracali z pracy i stali na przystanku. Pan Maciej mówi: „Zobaczyłem sunący wagon i Szczupakiem skoczyłem między barierkami. Upadłem na plecy na jezdni. Szczęście, że nie pod samochód” – wspomina.

Jego kolega został przygnieciony przez wagon do wiaty, ale wyszedł bez szwanku. Obaj pomagali wydostać wózek i ranną kobietę spod tramwaju.

Motorniczy – jak mówią wszyscy świadkowie – nie pomagał. „Chodził i powtarzał: nie jechałem za szybko, nie było za szybko” – relacjonują świadkowie.

Pan Maciej przyznaje: „Stary chłop ze mnie, ale to mną wstrząsnęło. Teraz stoję z przodu przystanku i podchodzę dopiero, gdy tramwaj się zatrzyma. Boję się”.

Otrzymaliśmy od świadków nagrania, które jednak nie nadają się do publikacji. Widać na nich przerażone twarze, krzyki i matkę tulącą swoje małe dziecko.

Brak odpowiedzi i niewygodne pytania

Dlaczego w oficjalnym komunikacie mówi się tylko o jednej poszkodowanej osobie?
Dlaczego policja nawet nie rozpoczęła postępowania?
Czy prezes MZK naprawdę nie wiedział o poszkodowanych kobietach? Jeśli tak to oznacza, że nawet nie porozmawiał ze swoim motorniczym po tym zdarzeniu.

To pytania, na które mieszkańcy Torunia i poszkodowani nadal czekają na odpowiedź.

Nasza redakcja ustaliła, że w chwili zdarzenia na przystanku znajdowało się sześć osób, w tym dziecko. Dotarliśmy do pięciorga, a dane szóstej osoby także znamy. Tyle że to nie powinno być zadaniem redakcji, a odpowiednich służb. Poszkodowani muszą otrzymać pomoc.

Przypomnijmy

Do poważnego wypadku doszło 21 10 2025 około godziny 13:20 na ulicy Lubickiejna wysokości ul. Gołębiej. Jak przekazała asp. Dominika Bocian, Oficer Prasowy Komendy Miejskiej Policji w Toruniu, drugi wagon wykolejonego tramwaju uderzył w 84-letnią kobietę stojącą na przystanku. Poszkodowaną przetransportowano karetką do szpitala. Motorniczy został przebadany na obecność alkoholu. 

„Wynik potwierdził, że był trzeźwy. Okoliczności zdarzenia są wyjaśniane” – poinformowała asp. Bocian.

Policjanci pracujący na miejscu zdarzenia stwierdzili, że przyczyną wypadku była „niezawiniona niesprawność techniczna pojazdu”. Skąd o tym wiedzą? Nie od eksperta ani biegłego, lecz od… MZK.

Miejski Zakład Komunikacji oświadczył policjantom, że powodem awarii było pęknięcie osi w skrzyni przekładniowej. Ci przyjęli tę informację i uznali zdarzenie za „niezawinioną niesprawność techniczną pojazdu”, kończąc postępowanie, nawet go w pełni nie rozpoczynając. Oficjalny komunikat mówi o jednej poszkodowanej, 84-letniej kobiecie.

O tym zdarzeniu pisaliśmy tutaj:

Drugi wagon wykolejonego tramwaju uderzył w 84-letnią kobietę

Tylko u nas. Tramwaj wypada z szyn i uderza w ludzi na przystanku. Policja nie wszczyna postępowania. Bohaterka ratuje dziecko

Fot: nadesłane

Zobacz inne artykuły w tej kategorii:

Udostępnij za pomocą: