Niedługo wyrok w sprawie antyaborcyjnego baneru – byliśmy na sali sądowej
Proces w Toruńskim Sądzie Rejonowym
W piątek 17 10 2025 w Toruńskim Sądzie Rejonowym zakończył się proces w sprawie o wykroczenie. Obwinionymi, ku zaskoczeniu wielu, nie są organizatorzy protestu, a dwóch mężczyzn trzymających kontrowersyjny baner.

Jak twierdzi Straż Miejska, obwinieni 15 czerwca br. popełnili wykroczenie określone w artykule 141. Dotyczy on umieszczania nieprzyzwoitego ogłoszenia, napisu lub rysunku albo używania słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym.
(dalsza część artykułu poniżej)
LEPSZY TORUŃ LEPSZA POLSKA POLECA
Kontrowersyjny baner podczas Publicznego Różańca
Baner miał zostać użyty podczas Publicznego Różańca o Odnowę Moralną Narodu Polskiego na Rynku Staromiejskim, przy pomniku Mikołaja Kopernika. Za nieprzyzwoity uznano baner, na którym ukazany został abortowany ludzki płód.

Troje toruńskich radnych Koalicji Obywatelskiej – Dominika Walichniewicz, Aneta Wierzbowska i Marek Krupecki – po raz kolejny złożyli ustne zawiadomienie do obecnych na miejscu strażników miejskich. Stwierdzili, że na oglądanie baneru narażone są dzieci, co oburza ich rodziców, turystów i przypadkowych przechodniów. Ponadto widok zakrwawionego płodu uznali za wyraz braku szacunku dla zwłok.
Radny Krupecki był autorem słów, które wywołały skandal. Po wyborach prezydenckich, na swoim profilu Facebookowym, Krupecki odpisał znajomemu w komentarzu: „W Twojej katolickiej bańce na pewno nie! Ale czemu mnie nie dziwi, że kościół katolicki, który stał się prostytutką, głosował na sutenera”. Nie sposób zatem uznać, że radny ma pozytywne nastawienie do osób uczestniczących w przedmiotowym zgromadzeniu.

Straż miejska wylegitymowała uczestników i wobec mężczyzn trzymających przedmiotowy baner skierowała wniosek o ukaranie. Walichniewicz, Wierzbowska i Krupecki uznani zostali za pokrzywdzonych.
Konferencja organizatorów i reakcje przechodniów
Przed piątkową, drugą rozprawą przed Sądem zgromadziło się kilkadziesiąt osób. Organizatorzy Publicznego Różańca zorganizowali konferencję, w której zarzucili prezydentowi Torunia, że: „finansuje wyuzdanie – a zwalcza publiczny różaniec za nieprzyzwoity rysunek” i zaprezentowali zdjęcia skąpo ubranych tzw. „drag queen”.

Podczas konferencji doszło do konfrontacji słownej z osobą, która przedstawiła się jako przypadkowo przechodząca nauczycielka. Kobieta wdała się w dyskusję, po czym się oddaliła, twierdząc, że nie jest stąd i nie bardzo wie o co chodzi, ale jest przeciwko takim banerom. Ta sama osoba w towarzystwie uczestnika spotkań popierających LGBT pojawiła się już na sali rozpraw jako publiczność. Przed salą chciano ją spytać o powód obecności, ale odmówiła rozmowy z mediami, a ochrona odizolowała ją i jej towarzysza od pozostałych osób na korytarzu sądowym.
Asesor Aneta Racka zezwoliła na wstęp na salę 30 osobom publiczności.
Zeznania obwinionych
Swoje stanowisko przedstawił jeden z obwinionych, Wiesław Janowski, były poseł i działacz opozycji w czasach PRL-u:
„Od zawsze jestem zwolennikiem ochrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci – mówił podczas rozprawy Wiesław Janowski. – Jest mi bardzo przykro, bo walczyłem o wolną Polskę, o prawo do wyrażania przekonań w sposób publiczny… Ta sprawa nosi znamiona nękania katolików.”
Drugi ze współobwinionych, obywatel Białorusi, nie wyraził zgody na publikowanie swojego wizerunku, choć można go zobaczyć na zdjęciach organizatora różańca, jak trzyma baner.
Zeznania jako świadek złożyła organizatorka zgromadzenia Agnieszka Szumilas. Oświadczyła, że takie wydarzenia organizowane są już od 8 lat i nie było interwencji Straży Miejskiej. Sytuacja zmieniła się od momentu, kiedy władzę w mieście objął prezydent z KO – Paweł Gulewski. Przyznała, że zdjęcie baneru celowo zamieszczono, bo wizerunek abortowanego płodu trafia do ludzi i może dać im do myślenia. Szumilas dodała, że uczestnicy publicznego różańca są prześladowani na cztery sposoby: spisywani jak przestępcy, wręczane są im mandaty, wzywani na przesłuchania oraz muszą się włóczyć po sądach jak przestępcy.

Wnioski Straży Miejskiej i obrona
Asesor Racka zdecydowała odtworzyć obszerne fragmenty nagrań z dnia zgromadzenia. Marcin Rejewski ze Straży Miejskiej podtrzymał wniosek o ukaranie obwinionych grzywną wysokości 300 złotych. Wnosił o uznanie, że baner zawiera treści nieprzyzwoite.
Obwinieni twierdzili, że nie zrobili niczego złego. Powoływali się na wyrok Sądu Apelacyjnego w poprzedniej sprawie, który uznał, że ten sam baner nie zawiera treści nieprzyzwoitych i nie mógł być powodem rozwiązania zgromadzenia przez prezydenta Torunia. Obrońca Piotr Chrzczonowicz w ponad 40-minutowej mowie wskazywał, że jego klienci nie popełnili wykroczenia, a twierdzenia radnych o szoku przechodniów nie są prawdziwe. Pokazywał na nagraniu, że przechodnie zachowywali się neutralnie wobec baneru.
Podkreślał, że strażnicy są podwładnymi prezydenta, a ten należy do tego samego ugrupowania, co składający zawiadomienia radni. Wskazywał, że działania podejmowali tylko strażnicy miejscy, a nie policja. Powoływał się na wyroki Sądu Najwyższego, w których prezentację martwego płodu nie uznano za nieprzyzwoitą. Jego zdaniem przedstawianie ludzkich zwłok w przestrzeni publicznej – choćby poprzez symbolikę chrześcijańską czy wystawy opowiadające o ofiarach ludobójstwa nie jest niczym nowym.
Podsumowując, mecenas Chrzczonowicz przekonywał, że nie chodzi o 300 złotych, lecz o wolność.
Wyrok i reakcje
Wyrok w tej sprawie Asesor Aneta Racka wyda 27 października. Na sali sądowej obecna była radna Aneta Wierzbowska oraz kilkoro przeciwników banera antyaborcyjnego. Zdecydowaną większość stanowili zwolennicy obwinionych.

Komentarz redakcji
Nie sposób nie oprzeć się stwierdzeniu, że spór dotyczy nie tylko kwestii wiary czy światopoglądowych. Różaniec i baner są jego ważnym elementem. Szeregowi uczestnicy Publicznego Różańca najprawdopodobniej działają zgodnie z własnym przekonaniem.
Nie można jednak ignorować faktu, że organizatorzy zgromadzenia są aktywnymi uczestnikami życia politycznego, intensywnie działając w Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Radni składający zawiadomienia przeciwko uczestnikom zgromadzeń są politykami Koalicji Obywatelskiej. Czy to może mieć wpływ na sprawy sądowe? Wnioski pozostawiamy czytelnikom.
Foto: Lepszy Toruń lepsza Polska – Mateusz Białczyk, zdjęcie banera: nadesłane
Zobacz inne artykuły w tej kategorii:






