O tej sprawie przez wiele miesięcy było głośno w Toruniu. Anna P., była żona Waldemara Dąbrowskiego, odpowiadała przed Sądem Rejonowym w Toruniu za dziewięć czynów związanych m.in. z oszustwami, posługiwaniem się podrobionym dyplomem oraz sprawami dotyczącymi dotacji.
13 sierpnia 2026 roku Sąd Rejonowy w Toruniu ogłosił wyrok. Sąd uznał Annę P. za winną wszystkich dziewięciu zarzucanych jej czynów i wymierzył jej 3 lata i 6 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności.
Sprawa miała kilka wątków. Dotyczyła przede wszystkim działalności Anny P., która przedstawiała się jako psycholog, a także Fundacji im. Waldemara Dąbrowskiego, którą prowadziła po śmierci swojego męża.

Anna P. Toruń: 3,5 roku więzienia i 12 tysięcy złotych grzywny
Sąd uznał Annę P. za winną wszystkich dziewięciu czynów objętych postępowaniem. Wymierzył jej łączną karę 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.
Na tym jednak sprawa się nie kończy. Anna P. ma również zapłacić 400 stawek dziennych grzywny po 30 złotych każda, czyli łącznie 12 tysięcy złotych.
Sąd nakazał także naprawienie szkody na rzecz wszystkich pokrzywdzonych w całości. Dodatkowo przez osiem lat Anna P. nie może zajmować stanowisk kierowniczych i zarządczych ani reprezentować fundacji, stowarzyszeń i innych organizacji pożytku publicznego.
13 sierpnia podczas rozprawy Anna P. przyznała się do zarzucanych jej przestępstw i złożyła wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Prokurator nie sprzeciwił się temu rozwiązaniu, a sąd uwzględnił jej wniosek.
(dalsza część artykułu poniżej)
LEPSZY TORUŃ LEPSZA POLSKA POLECA
W chwili wyroku Anna P. odbywała już inną karę
W tej sprawie trzeba wyraźnie rozdzielić dwa wyroki. 13 sierpnia 2026 roku Anna P. odbywała już wcześniejszą karę pozbawienia wolności, gdy Sąd Rejonowy w Toruniu ogłaszał nowy wyrok.
Jak podało Radio PiK, wcześniejszy wyrok obejmował sześć miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na dwa lata. Sąd wcześniej skazał kobietę za posługiwanie się sfałszowanymi dokumentami stowarzyszenia.
W związku z popełnieniem podobnych przestępstw sąd zarządził wykonanie tej kary. Dlatego w dniu ogłoszenia nowego wyroku Anna P. przebywała już w zakładzie karnym.
Nie odbywała jednak jeszcze kary 3,5 roku wymierzonej 13 sierpnia. Nowy wyrok dotyczy dziewięciu czynów objętych obecnym postępowaniem.

Podawała się za psychologa. W tle był podrobiony dyplom UMK
Jednym z najważniejszych wątków całej sprawy była działalność Anny P. związana z odpłatnymi usługami psychologicznymi.
Prokuratura ustaliła, że kobieta posługiwała się podrobionym dyplomem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, który miał potwierdzać uzyskanie tytułu doktora nauk społecznych w zakresie psychologii.
Następnie Anna P. wykorzystała ten dokument przy tworzeniu profilu na portalu „Znany Lekarz”. W opisie przedstawiała się jako doktor psychologii i informowała, że od ośmiu lat prowadzi gabinet psychologiczny oraz psychoterapeutyczny dla osób uzależnionych.
Z odpłatnych konsultacji psychologicznych skorzystało kilka osób. Prokuratura podkreślała również, że Anna P. nie figurowała w ewidencji osób uprawnionych do wykonywania zawodu psychologa.
Śledztwo zainicjował rektor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Uczelnia zwróciła uwagę na dokument, którym kobieta posługiwała się jako potwierdzeniem swoich kwalifikacji.

Fundacja im. Waldemara Dąbrowskiego także znalazła się w centrum sprawy
Kolejna część postępowania dotyczyła Fundacji im. Waldemara Dąbrowskiego. Anna P. prowadziła organizację po śmierci swojego męża.
Fundacja składała oferty dotyczące realizacji zadań publicznych związanych między innymi z profilaktyką uzależnień. Prokuratura zarzuciła Annie P., że w dokumentach dotyczących ubiegania się o dofinansowanie podawała nieprawdziwe informacje, między innymi dotyczące swojej niekaralności oraz sytuacji podatkowej fundacji.
Jedna ze spraw dotyczyła projektu „Polska-Ukraina – dwa bratanki”. Fundacja otrzymała na jego realizację 12 tysięcy złotych.
Projekt zakładał udział 12 obywateli Ukrainy zagrożonych wykluczeniem wraz z dziećmi w wydarzeniach kulturalnych oraz warsztatach. Według ustaleń prokuratury fundacja ostatecznie nie zrealizowała tego zadania.
Śledczy ustalili również, że Anna P. wystawiała w ramach działalności fundacji nierzetelne zaświadczenia dotyczące wykonywania przez skazanych kary ograniczenia wolności.
Dziewięć zarzutów wobec Anny P.
Prokuratura przedstawiła Annie P. łącznie dziewięć zarzutów.
Trzy dotyczyły oszustw oraz posługiwania się podrobionym dyplomem w związku z odpłatnymi usługami psychologicznymi.
Kolejne trzy zarzuty dotyczyły usiłowania i dokonania oszustw związanych z dotacjami na szkodę Gminy Miasta Toruń oraz Województwa Kujawsko-Pomorskiego.
Ostatnie trzy zarzuty dotyczyły poświadczania nieprawdy. Według ustaleń prokuratury czyny objęte postępowaniem miały miejsce w Toruniu między 28 marca 2023 roku a 8 kwietnia 2025 roku.
Na etapie śledztwa Anna P. nie przyznawała się do zarzutów i odmawiała składania wyjaśnień. Podczas rozprawy zmieniła stanowisko, przyznała się do czynów i wystąpiła z wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze.

Anna P. była żoną Waldemara Dąbrowskiego
Anna P. była związana z Waldemarem Dąbrowskim, założycielem toruńskiego Ośrodka Readaptacyjnego „Mateusz”. Dąbrowski pomagał przede wszystkim osobom uzależnionym, byłym więźniom oraz ludziom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej.
Po jego śmierci Anna P. prowadziła fundację noszącą jego imię. Organizacja miała kontynuować część działalności społecznej związanej z dorobkiem Waldemara Dąbrowskiego.
Z czasem działalność fundacji zakończyła się, a jej nazwa zaczęła pojawiać się przede wszystkim w kontekście postępowania karnego dotyczącego działalności Anny P.
Dziś historia byłej żony Waldemara Dąbrowskiego kończy się w sądzie. Sąd uznał ją za winną wszystkich dziewięciu zarzucanych jej czynów i wymierzył karę 3,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności.
Wyrok nie jest prawomocny, jednak trudno spodziewać się odwołania
Wyrok nie jest prawomocny, jednak trudno spodziewać się odwołania którejkolwiek ze stron. Anna P. sama złożyła wniosek o dobrowolne poddanie się karze, a prokurator nie sprzeciwił się temu rozwiązaniu.
Sąd uwzględnił wniosek i wymierzył Annie P. 3 lata i 6 miesięcy pozbawienia wolności, a także grzywnę, obowiązek naprawienia szkody oraz ośmioletni zakaz pełnienia określonych funkcji.
Jednocześnie w chwili ogłoszenia nowego wyroku Anna P. odbywała już wcześniejszą karę pozbawienia wolności, którą sąd wcześniej zarządził do wykonania. Nowe 3,5 roku dotyczy natomiast dziewięciu czynów objętych obecnym postępowaniem.
Sprawa, która zaczęła się od zarzutów dotyczących podawania się za psychologa i posługiwania się podrobionym dyplomem, objęła również kwestie dotacji oraz poświadczania nieprawdy. Ostatecznie sąd uznał Annę P. za winną wszystkich dziewięciu zarzucanych jej czynów.
Fot. archiwum: Lepszy Toruń lepsza Polska – Mateusz Białczyk





