Prezydent Gulewski planuje nową halę sportową. Tyle że obecny zarządca infrastruktury sportowej przynosi corocznie gigantyczne straty
W Toruniu może powstać kolejna hala widowiskowo-sportowa. Jak udało nam się ustalić, obiekt miałby pomieścić około 3000 widzów, być wyposażony w pełne zaplecze sanitarne i być przystosowany do organizacji zawodów m.in. koszykówki, siatkówki czy futsalu.
Lokalizacja? Szosa Chełmińska, tuż obok stadionu miejskiego – w miejscu obecnego tzw. „dzikiego parkingu”. Projektowanie i kosztorysowanie miałoby ruszyć już w przyszłym roku.
Ale… czy taka hala jest faktycznie potrzebna? Toruń się wyludnia, miasto jest poważnie zadłużone, a już dziś utrzymanie obecnej infrastruktury sportowej bywa wyzwaniem.
Kto miałby zarządzać nowym obiektem? Tu pojawiają się poważne znaki zapytania. Możliwe, że znowu byłaby to miejska spółka Toruńska Infrastruktura Sportowa (TIS) – ta sama, która odpowiada za Arenę Toruń, Hotel Meeting, Młyn Smaków i Międzynarodowe Centrum Spotkań Młodzieży.
Tymczasem dane są nieubłagane:
13,42 mln zł straty netto – tyle TIS wygenerował przez ostatnie 3 lata
W samym tylko 2024 roku – strata netto przekroczyła 3,2 mln zł
TIS zarządza majątkiem wartym ponad 79 mln zł, ale systematycznie notuje straty. I to budzi uzasadnione obawy: jak spółka poradzi sobie z kolejnym obiektem?
Nie chodzi przecież tylko o wybudowanie hali. Chodzi o jej utrzymanie – a to może być kosztowne. Zwłaszcza jeśli zarządzanie pozostanie w nieefektywnych rękach.
Oczywiście potrzeby prawie 80 klubów sportowych działających w Toruniu są realne. Ale czy to oznacza, że musimy budować nową halę, skoro z istniejącą infrastrukturą wciąż mamy problemy?
Prezentowane zdjęcie zostało stworzone przez sztuczną inteligencję i ma wyłącznie charakter poglądowy.
Co o tym myślicie? Czy Toruń potrzebuje nowej hali, czy raczej stabilizacji w miejskich finansach?






