Pogrom, dewastacja, nokaut. Tak można określić mecz PRES Toruń z Motorem Lublin
Takiego rewanżu na Motoarenie chyba nikt się nie spodziewał. PRES Grupa Deweloperska Toruń rozbiła Orlen Oil Motor Lublin aż 58:32, od pierwszego biegu pokazując, że nie zamierza jedynie bronić sześciopunktowej zaliczki z pierwszego spotkania. Co więcej, „Anioły” urządziły rywalom prawdziwe piekło i w kapitalnym stylu zapewniły sobie awans do finału PGE Ekstraligi.

Przed rewanżem sytuacja torunian była bardzo dobra. W pierwszym meczu w Lublinie PRES wygrał bowiem 48:42, dlatego do awansu wystarczało utrzymanie przewagi sześciu punktów. Gospodarze nie zamierzali jednak kalkulować. Wręcz przeciwnie – od początku spotkania było widać, że interesuje ich wyłącznie zwycięstwo, a przede wszystkim zdecydowane rozprawienie się z aktualnymi mistrzami Polski.
Na trybunach Motoareny pojawiło się niemal 17 tysięcy kibiców. Poza sektorem przeznaczonym dla fanów Motoru stadion był wypełniony do ostatniego dostępnego miejsca. Co ważne, przyjezdnych sympatyków lubelskiego zespołu było zaledwie kilkudziesięciu. Zdecydowana większość kibiców od pierwszego biegu wspierała gospodarzy, a atmosfera momentami była wręcz ogłuszająca.
Toruń od początku narzucił swoje warunki
PRES od pierwszych metrów pokazał, że na własnym torze czuje się znakomicie. Już w pierwszym wyścigu Patryk Dudek wygrał przed Martinem Vaculikiem, a trzeci był Norick Bloedorn. Tym samym gospodarze rozpoczęli spotkanie od zwycięstwa 4:2.
Chwilę później było jeszcze lepiej. Mikołaj Duchiński i Antoni Kawczyński podwójnie pokonali Bartosza Bańbora i Bartosza Jaworskiego, dzięki czemu przewaga torunian wzrosła do sześciu punktów. Następnie swoje zrobiła czołówka PRES. Mikkel Michelsen wygrał trzeci bieg, a Emil Sajfutdinow dojechał trzeci. W efekcie po trzech wyścigach gospodarze prowadzili już 13:5.
Co więcej, czwarty bieg przyniósł kolejne podwójne zwycięstwo PRES. Robert Lambert i Duchiński przywieźli za swoimi plecami Bańbora, natomiast Fredrik Lindgren nie ukończył wyścigu. Po pierwszej serii było więc 18:6 dla Torunia.
(dalsza część artykułu poniżej)
LEPSZY TORUŃ LEPSZA POLSKA POLECA
Chwile grozy na pierwszym łuku
Niestety, właśnie czwarty wyścig przyniósł również najbardziej niebezpieczny moment spotkania. Fredrik Lindgren na pierwszym łuku zahaczył o krawężnik i stracił kontrolę nad motocyklem. Szwed upadł, a następnie znalazł się pod przednim kołem Roberta Lamberta.
Wypadek wyglądał bardzo groźnie. Co więcej, przez kilka minut wszyscy z dużym niepokojem obserwowali sytuację na torze. Na szczęście obaj zawodnicy podnieśli się o własnych siłach. Lindgren początkowo został uznany za zdolnego do dalszej jazdy, jednak ostatecznie nie pojawił się już więcej na torze. Sędzia Krzysztof Meyze wykluczył Szweda z powtórki.
Na tym jednak problemy Motoru się nie skończyły. Torunianie konsekwentnie dokładali kolejne punkty i z każdym wyścigiem powiększali przewagę.

Kibice stworzyli na Motoarenie niesamowitą atmosferę
Równolegle do wydarzeń na torze trwało prawdziwe kibicowskie święto. Prawie 17 tysięcy osób stworzyło na Motoarenie atmosferę, którą zawodnicy z pewnością zapamiętają na długo.
Kibice PRES Toruń wspierali swoich zawodników praktycznie bez przerwy. Ponadto doping z trybun był momentami tak głośny, że trudno było usłyszeć cokolwiek poza kolejnymi okrzykami. Jednocześnie było widać, jak bardzo torunianie czekali na finał.
Jesteście fantastyczni! Mamy mnóstwo Waszych zdjęć, które pokazują, jak niesamowicie wyglądała Motoarena podczas tego spotkania.
Fot. Lepszy Toruń lepsza Polska – Mateusz Białczyk oraz Damian Fajfer
Motor bez odpowiedzi na kolejne ciosy
Motor próbował reagować, jednak jego zawodnicy nie byli w stanie zatrzymać rozpędzonych gospodarzy. W piątym biegu padł remis 3:3, lecz już chwilę później Sajfutdinow, Kawczyński i pozostali zawodnicy PRES ponownie zaczęli powiększać przewagę.
Po sześciu wyścigach było 25:11, a po siedmiu gospodarze prowadzili już 30:12. Tym samym torunianie mieli coraz większy komfort, podczas gdy Motor znajdował się w coraz trudniejszej sytuacji.
Co więcej, kolejne wyścigi tylko potwierdzały dominację PRES. Po ósmym biegu przewaga wynosiła 18 punktów, a po dziewiątym wzrosła już do 22 punktów – 38:16.
Motor nie potrafił znaleźć odpowiedzi na znakomitą jazdę gospodarzy. Nawet kiedy pojedynczy zawodnicy lubelskiego zespołu wygrywali starty, PRES bardzo często potrafił odrobić straty na trasie. W efekcie kolejne punkty dopisywane były przede wszystkim po stronie „Aniołów”.

Nawet Bartosz Zmarzlik nie potrafił zatrzymać „Aniołów”
Jednym z zawodników, którzy mieli odmienić losy rywalizacji, był oczywiście Bartosz Zmarzlik. Aktualny mistrz Polski nie zawiódł indywidualnie i ostatecznie zdobył 13 punktów. To jednak było zdecydowanie za mało, aby Motor mógł myśleć o odwróceniu losów spotkania.
Z kolei pozostali zawodnicy lubelskiego zespołu nie byli w stanie dorównać liderowi. Martin Vaculik zdobył osiem punktów z dwoma bonusami, Kacper Woryna siedem z bonusem, natomiast reszta zespołu wyraźnie odstawała od gospodarzy.
Toruń natomiast jechał niezwykle równo. Kolejne punkty dokładali Dudek, Michelsen, Sajfutdinow, Lambert, Kawczyński czy Duchiński. Dzięki temu przewaga rosła niemal z każdym kolejnym biegiem.
Po dziesiątym wyścigu było 41:19, co oznaczało, że PRES miał już tak dużą przewagę, iż kwestia awansu do finału została formalnie rozstrzygnięta.
To był prawdziwy nokaut
Mimo że losy dwumeczu były już przesądzone, gospodarze nie zamierzali zwalniać. Wręcz przeciwnie – nadal jechali na pełnych obrotach. W jedenastym biegu Michelsen i Dudek wygrali podwójnie, a następnie Bloedorn i Kawczyński dołożyli kolejne pięć punktów.
Po dwunastu wyścigach było już 51:21. W praktyce oznaczało to całkowitą dominację PRES.
Przed biegami nominowanymi torunianie prowadzili 55:23. W dwóch ostatnich wyścigach Motor zdołał wprawdzie odnieść swoje pierwsze drużynowe zwycięstwa biegowe, jednak nie miało to już żadnego znaczenia. Była to jedynie kosmetyka wyniku.
Ostatecznie PRES Grupa Deweloperska Toruń wygrał 58:32, a cały dwumecz aż 106:74.

Dudek, Michelsen, Sajfutdinow i Lambert poprowadzili Toruń do finału
Gospodarze mogą być szczególnie zadowoleni z postawy całego zespołu. Liderem PRES był Patryk Dudek, który zdobył 12 punktów i dwa bonusy. Bardzo dobrze pojechali również Mikkel Michelsen – 11 punktów oraz Emil Sajfutdinow – 10 punktów. Robert Lambert dorzucił natomiast dziewięć punktów i bonus.
W efekcie Toruń nie tylko obronił przewagę z pierwszego spotkania, ale wręcz zdeklasował rywala. Co więcej, PRES udowodnił, że tegoroczna forma na Motoarenie nie jest przypadkiem. Przed tym spotkaniem torunianie w 2026 roku nie przegrali u siebie, a Motor przyjeżdżał do Torunia po pięciu wcześniejszych porażkach.
Tym samym PRES Grupa Deweloperska Toruń awansował do finału PGE Ekstraligi, gdzie zmierzy się z Betard Spartą Wrocław. Pierwsze finałowe spotkanie odbędzie się 20 września w Toruniu, natomiast rewanż zaplanowano na 4 października we Wrocławiu.
Motor Lublin będzie z kolei walczył o brązowy medal z Fogo Unią Leszno.
Jedno jest pewne – Toruń w tym półfinale nie pozostawił rywalom żadnych złudzeń. Najpierw zwycięstwo w Lublinie 48:42, a następnie 58:32 na własnym torze. W konsekwencji „Anioły” zameldowały się w finale w sposób, który trudno określić inaczej niż pogrom, dewastacja i nokaut.
Fot. Lepszy Toruń lepsza Polska – Mateusz Białczyk
PRES Grupa Deweloperska Toruń – 58
9. Patryk Dudek – 12+2 (3,2*,3,2*,2)
10. Robert Lambert – 9+1 (3,3,2*,1,-)
11. Norick Bloedorn – 5+1 (1,0,1*,3)
12. Mikkel Michelsen – 11 (3,3,2,3,-)
13. Emil Sajfutdinow – 10 (1,3,3,3,-)
14. Mikołaj Duchiński – 5+1 (3,2*,0,0)
15. Antoni Kawczyński – 6+2 (2*,1,2*,0,1)
16. Bartosz Derek – NS
Orlen Oil Motor Lublin – 32
1. Kacper Woryna – 7+1 (0,2,2,1,0,2*)
2. Mateusz Cierniak – 2 (0,0,0,1,1)
3. Martin Vaculik – 8+2 (2,1*,1*,1,0,3)
4. Fredrik Lindgren – 0 (w,-,-,-)
5. Bartosz Zmarzlik – 13 (2,2,1,3,2,3)
6. Bartosz Bańbor – 2 (1,1,0)
7. Bartosz Jaworski – 0 (0,0,0)
8. Dawid Cepielik – NS
Bieg po biegu
1. Dudek, Vaculik, Bloedorn, Woryna – 4:2 (4:2) – czas: 60,15
2. Duchiński, Kawczyński, Bańbor, Jaworski – 5:1 (9:3) – czas: 61,58
3. Michelsen, Zmarzlik, Sajfutdinow, Cierniak – 4:2 (13:5) – czas: 60,33
4. Lambert, Duchiński, Bańbor, Lindgren (w) – 5:1 (18:6) – czas: 61,03
5. Michelsen, Zmarzlik, Vaculik, Bloedorn – 3:3 (21:9) – czas: 60,46
6. Sajfutdinow, Woryna, Kawczyński, Cierniak – 4:2 (25:11) – czas: 60,46
7. Lambert, Dudek, Zmarzlik, Jaworski – 5:1 (30:12) – czas: 60,54
8. Sajfutdinow, Woryna, Vaculik, Duchiński – 3:3 (33:15) – czas: 60,72
9. Dudek, Lambert, Woryna, Cierniak – 5:1 (38:16) – czas: 60,22
10. Zmarzlik, Michelsen, Bloedorn, Bańbor – 3:3 (41:19) – czas: 60,14
11. Michelsen, Dudek, Vaculik, Woryna – 5:1 (46:20) – czas: 60,95
12. Bloedorn, Kawczyński, Cierniak, Jaworski – 5:1 (51:21) – czas: 61,39
13. Sajfutdinow, Zmarzlik, Lambert, Vaculik – 4:2 (55:23) – czas: 61,08
14. Vaculik, Dudek, Cierniak, Kawczyński – 2:4 (57:27) – czas: 61,07
15. Zmarzlik, Woryna, Kawczyński, Duchiński – 1:5 (58:32) – czas: 61,19






