Jak przegrać wygrany mecz? Twarde Pierniki pokazały, że można to zrobić
Trzecia porażka Arrivy Lotto Toruń
Kolejna, trzecia już, porażka Arrivy Lotto Toruń, tym razem ze Startem Lublin (85:90). Twarde wygrywały na parkiecie wicemistrza Polski już 13 punktami. Gospodarze doprowadzili do dogrywki i ostatecznie wygrali pięcioma punktami. Arriva Lotto Toruń nie wygrała żadnego spotkania w tym sezonie i zajmuje czwarte od końca miejsce w tabeli.

(dalsza część artykułu poniżej)
LEPSZY TORUŃ LEPSZA POLSKA POLECA
Co zawiodło w meczu ze Startem Lublin
Co było naszym zdaniem powodem kolejnej porażki? Jak mantrę powtarzamy – nie da się wygrać meczu, zdobywając zaledwie 26 punktów w „pomalowanym” (rywale 40). Przy nie najwyższej skuteczności rzutów za 3 punkty (36%) i tylko 14 punktach z szybkiego ataku (Lublin 23), kluczowe okazały się zdobycze właśnie „w pomalowanym”. Stara koszykarska prawda i tyle.

Obiecujący początek i dramat po przerwie
Pierwsza połowa była bardzo obiecująca. W drugiej kwarcie Toruń zdobył 14 punktów z rzędu, po których prowadził 28:18. Chwilę później było już +13 i wydawało się, że są świetne widoki na pierwsze w sezonie zwycięstwo.
Druga połowa była jednak dużo słabsza. W defensywie torunianie mieli coraz więcej problemów z duetem Elijah Hawkins – Jordan Wright, a w ofensywie coraz częściej pojawiały się niecelne rzuty i straty (18 w całym meczu).

Dogrywka pogrzebała nadzieje
Start szybko po przerwie odrobił straty i objął prowadzenie. W ostatniej minucie obie drużyny miały szanse na zwycięstwo w regulaminowym czasie. Po toruńskiej stronie straty zaliczali Miha Lapornik i Aleksandar Langović. W ostatnich 90 sekundach goście nie zdołali obronić 4-punktowej przewagi.
W dogrywce torunianie prowadzili jeszcze 82:80, ale przez kolejne cztery minuty do kosza trafił już tylko raz Arik Smith, i to w samej końcówce, gdy losy meczu były praktycznie rozstrzygnięte.
Indywidualne postawy zawodników
Cieszą postępy Smitha, ale to kolejny słaby występ Mihy Lapornika. Słoweniec miał być jednym z atutów ofensywnych toruńskiej drużyny, a tymczasem w trzech meczach jego skuteczność z gry wynosi zaledwie 20 procent. Formy ze sparingów wciąż nie prezentuje Aljaz Kunc.

Komentarz trenera Suboticia
Srdjan Subotić, trener Arrivy Lotto, po meczu powiedział:
„Generalnie to nie był zły mecz, w samej końcówce popełniliśmy kilka błędów, które kosztowały nas zwycięstwo. Było zbyt wiele strat i kilka spudłowanych prostych rzutów. Żeby wygrać w hali rywala, trzeba być po prostu blisko perfekcji. Pozytywnym aspektem jest to, że zagraliśmy na lepszym poziomie niż w pierwszych dwóch meczach. Pokazaliśmy, że stać nas na granie dobrego basketu.”
Komentarz redakcyjny
Nie, trenerze Subotić, nie można powiedzieć, że to nie był zły mecz. To był mecz zmarnowanych szans. Nie, trenerze – to nie błędy w końcówce spowodowały przegraną. Od drugiej połowy, od stopniowej utraty 13-punktowej przewagi, ten mecz stawał się przegrany. Ostatnie momenty dogrywki jedynie dopełniły porażki.
Trzy mecze, trzy porażki, trzy słabe statystyki zdobyczy „w pomalowanym” i najwyraźniej zero refleksji. Niestety, Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń zajmują czwarte od końca miejsce w tabeli. A może być jeszcze niższe, gdyż dwie drużyny z końca tabeli mają o jeden mecz mniej rozegrany.
Pozostaje wierzyć, że będzie lepiej – także „w pomalowanym”.
Statystyki spotkania
Start Lublin – Arriva Lotto Toruń 90:85 (18:17, 17:26, 22:13, 21:22, d. 12:7)
Start: Hawkins 25 (3), Wright 22 (4), Mack 17 (2), 11 zb., Put 5 (1), Griffin 2 oraz Ford 14 (1), Krasuski 5 (1), Pelczar 0, Szymański 0.
Arriva Lotto: Smith 18 (3), Langović 17 (2), 10 zb., Thomasson 14 (2), 7 as., Lapornik 11 (2), Kulig 9 (1), 9 zb. oraz Szlachetka 6 (1), Brenk 5 (1), Kunc 5.
Foto: Lepszy Toruń lepsza Polska – Mateusz Bialczyk
Zobacz inne artykuły w tej kategorii:
- Pres Toruń poległ we Wrocławiu. Słaba końcówka, deszcz i nierówny skład oto przyczyny porażki. Zobacz, co powiedział Antoni Kawczyński po tym meczu
- No to sobie pobiegali. 1500 uczestników ruszyło na malowniczą trasę ulicami Torunia
- Nie ma żużla bez kibiców. Tak wczoraj kibicowaliście na toruńskiej Motoarenie podczas 1. finału IMP






