Oskarżona niepoczytalna. Sprawa znęcania się nad zwierzętami umorzona. Tak zdecydował sąd. Tylko u nas wypowiedź podejrzanej po rozstrzygnięciu sądu
W środę, 5 listopada 2025 roku, Sąd Rejonowy w Toruniu rozstrzygnął głośną sprawę Joanny Wendy. Działaczka fundacji „Toruńska Kocia Straż”, oskarżona była o znęcanie się nad zwierzętami. W siedzibie organizacji, po siłowym wejściu policji, znaleziono 36 martwych kotów i jednego psa.

Sąd, po rozpoznaniu wniosku Prokuratury, umorzył postępowanie karne w trybie art. 324 § 1 Kodeksu postępowania karnego, uznając, że Joanna Wenda była niepoczytalna w chwili czynu. Jednocześnie zastosował środki zabezpieczające, w tym:
- obowiązek poddania się terapii,
- zakaz zajmowania stanowisk w zarządach fundacji i stowarzyszeń zajmujących się zwierzętami,
- zakaz prowadzenia działalności gospodarczej związanej z opieką nad zwierzętami.
Sąd: doszło do znęcania, ale brak winy ze względu na stan psychiczny
W uzasadnieniu sąd podkreślił, że do znęcania nad zwierzętami bezsprzecznie doszło. Jednak z uwagi na niepoczytalność podejrzanej, nie można przypisać jej winy.
Przypomnijmy, że interwencję w fundacji zainicjowała ówczesna radna Kamila Beszczyńska, Toruńskie Towarzystwo Ochrony Praw Zwierząt oraz Urząd Miasta Torunia. Policja musiała wyważyć drzwi, ponieważ Wenda nie chciała ich otworzyć. Kobieta została zabrana karetką do szpitala psychiatrycznego.

Makabryczne odkrycie w siedzibie fundacji
Z ustaleń prokuratury wynika, że w pomieszczeniach fundacji znajdowało się 12 kotów i 9 psów. W jednym z pomieszczeń dodatkowo klatka z martwym kotem.
Ponadto, w lodówkach i kartonach ujawniono 36 martwych kotów i jednego psa. Zwłoki przekazano do Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w celu sekcji.

Jak relacjonował ówczesny rzecznik Prokuratury Okręgowej w Toruniu, Andrzej Kukawski,
„w lokalu panował skrajny nieporządek, czuć było fetor rozkładających się zwłok, a zwierzęta były zaniedbane i wychudzone”.
Niepoczytalność potwierdzona przez biegłych
W toku śledztwa biegli psychiatrzy ustalili, że
„w chwili czynu miała ona zniesioną zdolność rozpoznania jego znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem”.
W związku z tym prokuratura uznała, że oskarżona nie popełniła przestępstwa w rozumieniu prawa. Osoba niepoczytalna nie może odpowiadać karnie.

Joanna Wenda: „To nie jest sprawiedliwość”
Zaraz po ogłoszeniu postanowienia nasza redakcja skontaktowała się z Joanną Wendą. Kobieta wyraziła naszej redakcji zgodę na publikację swoich pełnych danych i przekazała pisemne oświadczenie, w którym ostro skrytykowała decyzję sądu.
„Niezależność i bezstronność wymiaru sprawiedliwości to bzdura. To jest tak napompowane, że wszyscy boją się po prostu oddać tych zwierząt. Mój pies Poker schudł 16 kg w pierwsze 2 miesiące pobytu w schronisku. Nadal biega ze stresu w kółko i nie wrócił do prawidłowej wagi. Molly wygryza sobie łapy ze stresu od 1,5 roku. Czemu nikt nie weźmie tych psów do siebie? Bo wszyscy mają gdzieś, co się z nimi dzieje, ważne, że mi zabrali i kamery wszystko nagrały. Orzecznictwo jasno wskazuje, że znęcanie to intencjonalne działanie. A ja chciałam tym zwierzętom pomóc. Sama z nimi mieszkałam. Zamiast napadać na fundacje w trudnej sytuacji lokalowej, chyba należałoby ją wesprzeć w pozyskaniu nowego lokum. Ale to już się tak dobrze nie klika jak artykuły o „znęcaniu”.”
Sprawa jeszcze się nie zakończyła
Joanna Wenda zapowiedziała złożenie zażalenia na postanowienie sądu. Oznacza to, że sprawa może jeszcze wrócić na wokandę.
Redakcja „Lepszy Toruń, lepsza Polska” jako jedyna przeprowadziła z podejrzaną wywiad podczas jej leczenia i obserwacji psychiatrycznej. W trakcie rozmowy kobieta przedstawiła rachunki i oświadczenie lekarza weterynarii potwierdzające opłacenie leczenia zwierząt na kwotę kilkunastu tysięcy złotych.
Sprawa Joanny Wendy do dziś budzi emocje wśród obrońców zwierząt i mieszkańców miasta.
Do sprawy powrócimy. Dotarliśmy bowiem do sensacyjnych dokumentów, które rzucą inne światło na tę sprawę.
Fot. archiwum Lepszy Toruń lepsza Polska
Zobacz inne artykuły w tej kategorii:






