Lepszy Toruń lepsza Polska

serwis informacyjno – reportażowy

snajper z Torunia

Snajper strzelił dziennikarzowi w oko w centrum Torunia. Prokuratura umarza postępowanie, poszkodowany odwołuje się do sądu

Sprawa tajemniczego snajpera z Torunia, który w ubiegłym roku strzelał do motocyklistów w centrum miasta, ponownie trafiła do sądu. Prokuratura umorzyła śledztwo z powodu niewykrycia sprawcy, jednak poszkodowany dziennikarz Marcin Lewicki nie zgadza się z tą decyzją. Dlatego domaga się wznowienia postępowania. Sąd Rejonowy w Toruniu rozstrzygnie sprawę 21 lipca.

snajper z Torunia

Snajper z Torunia strzelał do motocyklistów

To jedna z najbardziej tajemniczych i niepokojących spraw, jakie wydarzyły się w Toruniu w ostatnich latach.

Do najpoważniejszego ataku doszło 15 sierpnia 2025 roku około godziny 20. Marcin Lewicki, dziennikarz Wirtualnej Polski, zatrzymał motocykl na czerwonym świetle na skrzyżowaniu ul. Traugutta i Bulwaru Filadelfijskiego. Następnie uchylił szybkę kasku. Chwilę później metalowy śrut z wiatrówki trafił go prosto w lewe oko.

Lekarze natychmiast przewieźli dziennikarza do szpitala i przeprowadzili dwie skomplikowane operacje. Jedna trwała blisko dziesięć godzin. Medycy usunęli metalowy pocisk, jednak nie zdołali uratować wzroku w lewym oku. Ponadto Marcin Lewicki nadal przechodzi leczenie i przygotowuje się do kolejnych zabiegów.

Nie tylko jedna ofiara

Śledczy ustalili, że Marcin Lewicki nie był jedynym poszkodowanym.

Między 14 a 18 sierpnia 2025 roku nieznany sprawca strzelał z broni pneumatycznej do motocyklistów przejeżdżających ulicą Warszawską oraz skrzyżowaniem z ul. Traugutta.

Śrut trafił co najmniej trzech motocyklistów. Jeden odniósł obrażenia nogi, natomiast inni zgłaszali uderzenia w kaski lub odzież ochronną. Najpoważniejsze obrażenia odniósł jednak Marcin Lewicki.

snajper z Torunia

Prokuratura umorzyła śledztwo

Od początku policja potraktowała sprawę priorytetowo. Funkcjonariusze zabezpieczyli monitoring, przesłuchali świadków, przeprowadzili przeszukania oraz zlecili ekspertyzy balistyczne.

Mimo wielu miesięcy działań policjanci nie ustalili sprawcy ani miejsca, z którego padły strzały.

Dlatego pod koniec 2025 roku prokuratura umorzyła śledztwo z powodu niewykrycia sprawcy.

Marcin Lewicki nie zgodził się z tą decyzją. Złożył więc zażalenie do Sądu Rejonowego w Toruniu i zażądał wznowienia postępowania.

Rozprawa w Toruniu. Decyzja zapadnie 21 lipca

Rozprawa odbyła się 3 lipca w Sądzie Rejonowym w Toruniu.

Początkowo sędzia Mariola Adamczyk nie wyraziła zgody na obecność mediów na sali rozpraw. Dziennikarze wskazali jednak, że sprawa ma istotne znaczenie społeczne. Dlatego sąd ponownie przeanalizował wniosek. Ostatecznie sędzia zmieniła decyzję i dopuściła przedstawicieli mediów. Jednocześnie pozwoliła rejestrować wyłącznie obraz, natomiast zakazała nagrywania dźwięku.

Po wysłuchaniu stron sąd poinformował, że 21 lipca ogłosi decyzję dotyczącą zażalenia.

Marcin Lewicki: „Myślę o tym zdarzeniu codziennie”

„Myślę o tym zdarzeniu codziennie. Jestem z tego powodu, najłagodniej mówiąc, skonsternowany. Uważam, że to była sprawa do wyjaśnienia. To nie jest poszukiwanie seryjnego mordercy-geniusza, lecz kogoś, kto z frustracji robi ludziom krzywdę.” – powiedział Marcin Lewicki.

Poszkodowany podkreślił również, że jego zdaniem na początku śledztwa organy ścigania nie wykorzystały wszystkich możliwości.

„Uważam, że na wstępnym etapie nie zrobiono wszystkiego, co można było zrobić, aby znaleźć osobę, która może stanowić zagrożenie, na przykład dla dziecka, które jest zbyt głośne. Policja i prokuratura miały narzędzia, których nie wykorzystały.” – zaznaczył Marcin Lewicki.

Dziennikarz przyznał także, że liczy na wznowienie śledztwa.

„Nie chcę oceniać postawy sądu, ale mam wrażenie, że przewodnicząca składu sędziowskiego była wstrząśnięta tą sprawą. Tak jak ja jestem od samego początku.” – dodał Marcin Lewicki.

Pełnomocnik: „Ten człowiek mógł zabić”

Krytycznie działania organów ścigania ocenia również pełnomocnik pokrzywdzonego, adwokat Michał Jakubaszek.

„Z pewnością policja nie zrobiła wszystkiego, co można było zrobić. Nie mam wątpliwości, że zbagatelizowała tę sprawę na początku. Gdyby czynności podjęte na początku były bardziej zintensyfikowane, być może pan Marcin nie byłby kolejną ofiarą.” – powiedział Michał Jakubaszek.

Ponadto adwokat zwrócił uwagę, że skutki ataku mogły okazać się znacznie tragiczniejsze.

„Chcę powiedzieć jasno, że ten człowiek mógł zabić. Gdyby śrut trafił kilka centymetrów dalej, moglibyśmy dziś mówić o zupełnie innej tragedii.” – podkreślił Michał Jakubaszek.

Czy sąd wznowi śledztwo?

Teraz wszystko zależy od decyzji Sądu Rejonowego w Toruniu.

Jeżeli sąd uwzględni zażalenie, policja i prokuratura ponownie podejmą czynności oraz spróbują ustalić sprawcę. Dzięki temu śledczy wrócą do jednej z najbardziej tajemniczych spraw ostatnich lat w Toruniu.

Sąd ogłosi swoją decyzję 21 lipca.

Fot. Lepszy Toruń lepsza Polska

Udostępnij za pomocą: