Kierowca autobusu, który wjechał na tory mimo czerwonego światła, jutro znowu miał wozić ludzi.
Prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Inowrocławiu mija się z prawdą. Interweniujemy u Prezydenta. Szybka decyzja władz Inowrocławia.
Zaczynamy od faktów, które trzeba powiedzieć głośno: policja twierdzi jedno, prezes MPK – coś zupełnie innego. I ktoś tu ewidentnie mija się z prawdą.
W rozmowie z naszą redakcją prezes MPK w Inowrocławiu, Wojciech Piernik, kategorycznie stwierdził, że kierowcy nie zatrzymano prawa jazdy, ponieważ – jak powiedział – „widzi je w systemie komputerowym”.
Sprawdziliśmy to u źródła. Specjalnie dla Lepszy Toruń lepsza Polska, rzeczniczka inowrocławskiej policji asp. szt. Izabella Drobniecka potwierdziła jednoznacznie:
„Dnia 6 lipca kierowcy tego autobusu obecni na miejscu funkcjonariusze policji zatrzymali prawo jazdy”.
To nie wszystko. Rzeczniczka dodała również:
„Postępowanie toczy się w sprawie o przestępstwo z art. 160 kodeksu karnego – czyli o narażenie pasażerów i innych osób na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu a
nadzór nad postępowaniem prowadzi prokuratura”.
Nie mamy najmniejszych podstaw, by kwestionować oficjalne informacje przekazane przez policję. Zatem stwierdzenie prezesa MPK, jakoby kierowca nadal posiadał prawo jazdy, jest nieprawdziwe.
I teraz zasadnicze pytanie:
Jeśli prezes miejskiej spółki odpowiedzialnej za przewóz pasażerów nie potrafi ustalić, czy jego kierowca ma uprawnienia i może wsiąść za kółko autobusu, to czy naprawdę powinien dalej pełnić swoją funkcję?Może czas, by nie tylko kierowca, ale i prezes MPK pożegnali się ze swoimi stanowiskami?
(dalsza część artykułu poniżej)
LEPSZY TORUŃ LEPSZA POLSKA POLECA
To jednak nie koniec.
Z ustaleń naszej redakcji wynika jednoznacznie:
– kierowca, który wjechał autobusem miejskim na przejazd kolejowy przy czerwonym świetle, nie został ani zawieszony, ani wykreślony z grafiku,
– na moment publikacji tego artykułu nadal figurował w rozpisce i zgodnie z planem miał następnego dnia wozić ludzi.
Ten sam kierowca, który kilkadziesiąt godzin temu doprowadził do sytuacji o włos od katastrofy, miał znowu zabierać pasażerów. A MPK – zamiast reagować – mydlić oczy opinii publicznej.
To nie tylko skandal. To potencjalne zagrożenie życia i zdrowia mieszkańców Inowrocławia.
Nie ma już miejsca na półśrodki, tłumaczenia, „analizy monitoringu” i opowieści o „niejednoznacznych zapisach”. Są fakty, są przepisy, są konsekwencje.
Interweniowaliśmy
u rzecznika prasowego Urzędu Miasta Inowrocławia. Ta – po błyskawicznej konsultacji z prezydentem miasta – przesłała nam oficjalne stanowisko, które publikujemy poniżej. Brawo za szybką i konkretną reakcję władz Inowrocławia. Zadziwia jednak beztroska prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji.
Podsumowując fakty, nie domysły:
– Kierowca autobusu widocznego na filmie ma zatrzymane prawo jazdy
– Nie wyjedzie na ulice wożąc pasażerów, przynajmniej do czasu wyjaśnienia przez organy ścigania tego zdarzenia
Do tematu zapewne wrócimy.
A oto pełna treść oświadczenia władz Inowrocławia, przesłana do naszej redakcji:
W związku z niebezpiecznym zdarzeniem drogowym, do którego doszło w sobotę 6 lipca na przejeździe kolejowym przy ul. Wielkopolskiej, Urząd Miasta Inowrocławia informuje, że kierowcy autobusu MPK zostało zatrzymane prawo jazdy. Sprawa została przekazana do prokuratury celem dalszego wyjaśnienia.
Z uwagi na powagę sytuacji oraz realne zagrożenie dla życia i zdrowia pasażerów, podjęto natychmiastowe działania. Kierowca nie zostanie dopuszczony do dalszego wykonywania obowiązków służbowych do czasu zakończenia postępowania wyjaśniającego.
Urząd Miasta Inowrocławia jest w kontakcie z organami ścigania i deklaruje pełną współpracę w celu wyjaśnienia wszystkich okoliczności tego niebezpiecznego zdarzenia. Bezpieczeństwo pasażerów i mieszkańców Inowrocławia jest dla nas sprawą priorytetową.
Daria Knasiak
Rzecznik Prasowy Urzędu Miasta Inowrocławia
Materiał źródłowy wideo: KPP Inowrocław.






