Toruń zadłuża się na ponad 51 milionów złotych. Radni jednogłośnie ZA. Spłacać będą mieszkańcy
W czwartkowe popołudnie, bez sprzeciwu, bez wstrzymania się od głosu, toruńscy radni zdecydowali o kolejnym, pokaźnym kredycie. Na 51 401 813,23 zł. Tak – ponad 51 milionów złotych. Uchwała przeszła jednogłośnie.
Toruń już teraz jest na 2. miejscu w kraju pod względem udziału spłaty zobowiązań w budżecie miasta. Aż 5,55% miejskich wydatków to spłata samych odsetek od wcześniejszych zobowiązań. Dane pochodzą z Obserwatora Gospodarczego z 2024 roku. Obyśmy po tym kredycie nie wskoczyli na 1. miejsce.
Pieniądze z nowej pożyczki mają zostać przeznaczone na rozbudowę ul. Olsztyńskiej – od ul. Czekoladowej aż do granic miasta, w ciągu drogi krajowej nr 15. Inwestycja ważna? Tak. Potrzebna? Owszem. Ale pytanie brzmi: czy naprawdę stać nas na to teraz – za kolejne pożyczone miliony?
Prezydent Paweł Gulewski uspokajał: kredyt ma być „0%”, ewentualnie „częściowo 1%”. Pożyczka długoterminowa.

Będzie spłacana w 62 ratach po 828 tysięcy złotych każda. Miasto zacznie oddawać pieniądze w 2030 roku, a skończy w 2045. Łącznie – 15 lat spłat. Gulewski wspomniał też, że miasto może ubiegać się o umorzenie… . Chodzi o 5 procent kapitału. Trudno to nazwać realnym wsparciem.
Nawet jeśli kredyt jest „bezprocentowy” – wciąż trzeba go oddać. Nawet jeśli inwestycja ma sens – to wciąż rośnie góra miejskiego długu.
Toruń już dziś płaci grube miliony złotych rocznie na obsługę zadłużenia. I właśnie dorzuca kolejne 51 milionów.
Kto za to zapłaci? My. Każdy torunianin dołoży średnio więcej około 300 zł.
Ani słowa o tym w miejskich biuletynach. Żadnych fanfar. Żadnych nagłówków: „Hurra! Bierzemy kolejną pożyczkę na ponad 50 baniek!” Cisza. Jakby temat nie istniał.
Toruń się zadłuża – po cichu, ale skutecznie.
Radni jednogłośnie przyklaskują – bez pytań, bez oporu.
Wasza kolej, mieszkańcy Torunia. Oceńcie tę decyzję. To Wasze pieniądze. To Wasze 15 lat.






