Surowy wyrok za znęcanie się nad kotką Pańcią. Co Wy o tym sądzicie?
Rok więzienia, 15 lat zakazu posiadania zwierząt i obowiązek zapłaty nawiązek. Taki wyrok zapadł 22 lipca przed Sądem Rejonowym w Toruniu wobec młodego mężczyzny oskarżonego o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad kotką.
- 1 rok więzienia
- 15 lat zakazu posiadania zwierząt
- 4000 zł nawiązki
- Podanie wyroku do publicznej wiadomości
- Zwrot kosztów leczenia i eutanazji kota
- Obciążenie pełnymi kosztami procesu
Jak poinformowała Anita Engler, reprezentująca Toruńskie Towarzystwo Ochrony Praw Zwierząt, które działało jako oskarżyciel posiłkowy w tej sprawie:
„Sąd mimo młodego wieku oskarżonego nie znalazł podstaw do orzeczenia kary o charakterze wolnościowym. Przychylił się do wskazywanej przeze mnie w mowie końcowej argumentacji, jak też do wniosku o podanie wyroku do publicznej wiadomości czy zwrot kosztów leczenia, o co wyłącznie ja wnioskowałam.”
Obok Schroniska i Prokuratury to właśnie Toruńskie Towarzystwo Ochrony Praw Zwierząt odegrało istotną rolę w zaostrzeniu kary.
„Dzięki statusowi oskarżyciela posiłkowego mogliśmy brać czynny udział w rozprawach i wnioskować o surowsze kary i środki karne niż Prokuratura, której wnioski były znacznie łagodniejsze” – dodała Anita Engler.
Wyrok nie jest prawomocny. Należy się spodziewać, że oskarżony złoży odwołanie do sądu II instancji.

Jak doszło do tej tragedii?
Styczeń 2025 roku. Kobieta przygarnia bezdomnego kota i chce znaleźć mu nowy dom. Publikuje ogłoszenie w internecie – szybko zgłasza się mężczyzna, Bartosz K. Jeszcze tego samego dnia dzwoni do niej, informując, że kot „dziwnie się zachowuje”, a po chwili – że go ugryzł. Twierdzi, że „odrzucił” zwierzę, a ono uderzyło o stół.
Zaniepokojona kobieta razem ze znajomą natychmiast jedzie do mieszkania nowego właściciela. Zabierają zwierzę i ruszają do lecznicy. Tam diagnoza nie pozostawia złudzeń – kot został brutalnie pobity. Jego stan jest tak ciężki, że lekarz decyduje o eutanazji.
Opinia biegłego: liczne obrażenia – krwawienia na kończynach, wylewy w obrębie oczu, złamane kły i kości. Wszystko wskazuje na jedno – zwierzę zostało skatowane z wyjątkowym okrucieństwem.
„Nie były to przypadkowe urazy. Obrażenia jednoznacznie świadczyły o brutalnym pobiciu” – mówił prokurator Andrzej Kukawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
Bartosz K. został przesłuchany w marcu 2025 roku. Nie przyznał się do winy. Utrzymywał, że kot był agresywny i działał w samoobronie. Jego wyjaśnienia były jednak sprzeczne ze zgromadzonym materiałem dowodowym.
Foto: Adwokat Anita Engler





