Tragiczna śmierć strażaka z Torunia. Asp. sztab. Przemysław Zdrojkowski zginął w słowackich Tatrach
Śmierć strażaka z Torunia poruszyła zarówno środowisko Państwowej Straży Pożarnej, jak i miłośników gór. Asp. sztab. Przemysław Zdrojkowski, strażak Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu, zginął podczas górskiej wyprawy w słowackich Tatrach. W mediach społecznościowych pożegnała go toruńska straż pożarna oraz Klub Wysokogórski w Toruniu, którego był aktywnym członkiem.
Komenda Miejska PSP w Toruniu żegna swojego strażaka
Informację o śmierci strażaka przekazała Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu.
„Z głębokim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o tragicznej śmierci naszego Kolegi – strażaka Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu – asp. sztab. Przemysława Zdrojkowskiego, który zginął podczas górskiej wyprawy w słowackich Tatrach. Rodzinie, Bliskim oraz wszystkim, których dotknęła ta strata, składamy najszczersze wyrazy współczucia.” – przekazała Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu.
Jednocześnie kondolencje rodzinie oraz bliskim zmarłego strażaka napływają od wielu osób związanych z toruńskim środowiskiem ratowniczym i górskim.

(dalsza część artykułu poniżej)
LEPSZY TORUŃ LEPSZA POLSKA POLECA
Klub Wysokogórski w Toruniu wspomina Przemysława Zdrojkowskiego
Śmierć strażaka z Torunia głęboko poruszyła również członków Klubu Wysokogórskiego w Toruniu. Jak podkreślają, Przemysław Zdrojkowski od lat rozwijał swoją górską pasję i aktywnie uczestniczył w życiu klubu.
„Przemek ukończył klubowy kurs wspinaczki skalnej i od tamtej pory aktywnie uczestniczył w życiu naszego Klubu. Regularnie brał udział w wyjazdach w Tatry, zarówno letnich, jak i zimowych. Zapamiętamy Go jako człowieka niezwykle serdecznego, życzliwego, pełnego optymizmu i uśmiechniętego. Był osobą, na którą zawsze można było liczyć, nigdy nie odmawiał wsparcia, gdy było komuś potrzebne. Na co dzień pełnił służbę jako strażak Państwowej Straży Pożarnej nr 2 w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej, niosąc pomoc i dbając o bezpieczeństwo innych. Taki pozostanie w naszej pamięci – oddany, odważny i pełen dobra. Rodzinie, Gosi, bliskim, przyjaciołom oraz wszystkim, których dotknęła ta tragiczna strata, składamy najszczersze wyrazy współczucia. Przemku, pozostaniesz z nami na zawsze. Cześć Twojej pamięci.” – napisali członkowie Klubu Wysokogórskiego w Toruniu.
Ponadto podkreślili, że był człowiekiem, na którego zawsze można było liczyć, zarówno podczas górskich wypraw, jak i w codziennym życiu.
Jak doszło do tragedii w słowackich Tatrach?
Do tragicznego wypadku doszło po słowackiej stronie Tatr, w rejonie Czarnego Szczytu. Według informacji przekazanych przez Słowackie Górskie Pogotowie Ratunkowe (HZS) dwoje Polaków poruszało się poza wyznaczonymi szlakami turystycznymi, w bardzo wymagającym terenie.
Ratownicy poinformowali, że para nie miała przy sobie niezbędnego sprzętu wspinaczkowego ani lin asekuracyjnych. Następnie, w okolicach Czarnego Tarasu, 40-letni mężczyzna stracił równowagę i spadł około 200 metrów do Doliny Dzikiej, nazywanej również Wielką Zamarzłą Doliną.
Na miejscu interweniowali słowaccy ratownicy
Po utracie kontaktu z partnerem kobieta natychmiast wezwała pomoc. W efekcie do akcji skierowano ratowników HZS oraz śmigłowiec ratowniczy.
Po dotarciu na miejsce ratownicy stwierdzili, że obrażenia odniesione przez Polaka były śmiertelne. Mężczyzny nie udało się uratować. Z kolei jego partnerkę ewakuowano z gór i przetransportowano do Starego Smokowca.
Śmierć strażaka z Torunia poruszyła mieszkańców regionu oraz środowisko strażackie. W mediach społecznościowych pojawiają się liczne wyrazy współczucia i wspomnienia o człowieku, który każdego dnia niósł pomoc innym, a wolny czas poświęcał swojej pasji do gór.





