Prezydent Grudziądza łamie prawo. Pędzi na złamanie karku. Policja zatrzymuje mu prawo jazdy. Prezydent odda je sobie sam?
Maciej Glamowski, prezydent Grudziądza, został przyłapany na jeździe 102 km/h w terenie zabudowanym. Ograniczenie? 50 km/h.
Do zdarzenia doszło 23 lipca tego roku. Policjanci odebrali mu prawo jazdy – tak, jak w przypadku każdego innego kierowcy.
Włodarz nie przyjął mandatu. Dlaczego?
Rzecznik Karol Piernicki przekazał nam oficjalne stanowisko:
„Prezydent powiedział, że pomiar prędkości był na samej granicy przekroczenia oznaczającego zawieszenie uprawnień do kierowania pojazdami. Prezydent nie ucieka od odpowiedzialności i jak każdy obywatel podda się orzeczeniu sądu w tej sprawie.”
To właśnie był powód nieprzyjęcia mandatu. Brzmi jak szukanie sposobu na uniknięcie odpowiedzialności.
Zamiast przyjąć karę – prezydent idzie do sądu. Co chce tam udowodnić? Że radar się pomylił, policjant źle obsłużył urządzenie? Że sprzęt nie miał legalizacji a on owszem przekroczył prędkość ale nie tyle?
Przekroczenie o ponad 50 km/h to nie jest „na granicy”. To jest wyraźne złamanie przepisów.

Pan Glamowski deklaruje jedno, ale robi drugie. W mediach mówi o odpowiedzialności. W praktyce – przeciąga procedurę.
Prawo jazdy prezydenta trafiło do Wydziału Uprawnień Komunikacyjnych Urzędu Miejskiego. Ten sam urząd – podległy prezydentowi – ma siedem dni, by zadecydować, co dalej. Decyzję podejmuje dyrektor. W imieniu prezydenta.
Zapytaliśmy więc wprost: czy prezydent odda prawo jazdy sam sobie?
Po naszym pytaniu nastąpiła reakcja.
Rzecznik zapewnił:
„Wydział Uprawnień Komunikacyjnych Urzędu Miejskiego w Grudziądzu zwróci się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego o wyznaczenie innego organu, który bezstronnie wyda decyzję w przedmiocie czasowego zawieszenia uprawnień do kierowania pojazdami przez prezydenta Grudziądza.”
Zwróci się. W przyszłości. Ale do tej pory tego nie zrobił. A miał na to czas.
Gdyby nie nasze pytanie – sporo wskazuje na to, że prezydent odzyskałby dokument bez żadnej kontroli zewnętrznej. Ach te pismaki.
Sprawie będziemy się przyglądać bardzo uważnie.






