Wraca temat sławetnych słupków na toruńskiej starówce. Ile to już razy pisaliśmy i pokazywaliśmy sytuacje, w których ratownicy medyczni, policjanci, strażnicy miejscy i strażacy tracili czas, by opuścić lub zamknąć za sobą słupki?
W teorii miało to zajmować kilkanaście sekund. W praktyce wielokrotnie okazywało się, że „walka” ze słupkami trwa nie sekundy, ale minuty.

Tym razem, jak zapewniają Czytelnicy, trwało to ponad 10 minut.
Strażacy przez ponad 10 minut zmagali się ze słupkami
Sytuacja miała miejsce 30 sierpnia 2026 roku, w dniu Copernicus AirShow, dokładnie o godzinie 16:14. Jak wynika z relacji Czytelnika, który przesłał nam zdjęcia, strażacy mieli problem ze słupkami znajdującymi się w rejonie skrzyżowania ulic Chełmińskiej i Franciszkańskiej.
Na jednym z przesłanych zdjęć widać wóz strażacki, który zatrzymał się przed zamkniętymi słupkami. Pojazd miał włączone sygnały świetlne, jednak przejazd był zablokowany.

Według autora zdjęć strażacy najpierw zmagali się ze środkowym słupkiem.
„Strażacy walczyli najpierw ze środkowym i słychać było, że komentowali między sobą, że to słupek, co się zacina” – przekazał nasz Czytelnik.
Według relacji Czytelnika cała sytuacja trwała ponad 10 minut.
Jego słowa potwierdza również inny świadek.
„Strażacy podchodzili kolejno i szarpali się ze słupkami. Poszedłem dalej. Wracałem tą samą drogą po około 10 minutach, a oni jeszcze męczyli się przy tej blokadzie” – przekazał inny świadek.

(dalsza część artykułu poniżej)
LEPSZY TORUŃ LEPSZA POLSKA POLECA
Miasto wydało na słupki 580 tysięcy złotych
Temat zabezpieczeń blokujących przejazd przez toruńską starówkę wraca od dłuższego czasu. Miasto wydało na nie 580 tysięcy złotych.
W teorii obsługa słupków nie powinna być skomplikowana. Aby opuścić lub podnieść słupek, wystarczy kluczyk za kilkanaście złotych. W praktyce oznacza to, że osoba posiadająca taki klucz może samodzielnie zmienić położenie zabezpieczenia.
Trzeba jednak uklęknąć, przekręcić kluczyk i ręcznie podnieść lub opuścić słupek, a następnie ponownie zablokować go kluczem.
Tyle teoria.
Praktyka wielokrotnie pokazała jednak, że „walka” ze słupkami trwa nie sekundy, ale minuty. Tym razem – według relacji świadków – strażacy mieli potrzebować na to ponad 10 minut.
Karetka pogotowia zatrzymana przez słupki
„Strach pomyśleć, co byłoby, gdyby paliła się kamienica”
Autor zdjęć nie kryje, że cała sytuacja wzbudziła w nim duże zaniepokojenie.
„Strach pomyśleć, co byłoby, gdyby paliła się zabytkowa kamienica o drewnianej konstrukcji” – dodaje Czytelnik.
Trudno nie zadać w tym miejscu kilku pytań.
Jeżeli część słupków na toruńskiej starówce się zacina i nie funkcjonuje prawidłowo, to czy urzędnicy wiedzą o tym problemie? Jeśli strażacy podczas interwencji mają mówić, że to „ten słupek, co się zacina”, to dlaczego zabezpieczenie nie zostało naprawione?
W przypadku służb ratunkowych każda minuta może mieć znaczenie. Strażacy nie powinni przecież tracić cennego czasu na zmaganie się z blokadą, gdy liczy się szybki dojazd do miejsca zdarzenia.
O tym problemie piszemy już kolejny raz. I kolejny raz pozostaje mieć nadzieję, że zanim dojdzie do prawdziwego nieszczęścia, problem zostanie skutecznie rozwiązany.
Fot. nadesłane






